No i po RAJDZIE!!!

Kochani! Poszłam, wiele kilometrów przemierzyłam i wróciłam!

Jak zawsze było super! Mówią, że przeszliśmy około 100 km przez te trzy dni, ale trochę w to nie wierze. Chociaż, z drugiej strony, patrząc na moje stopy, które dopiero dzisiaj zaczęły wystawać spod opuchlizny to zaczynam w to wierzyć.

W piątek wyruszyliśmy spod lubelskiego pkp. Już w drodze mpkiem miałam przygodę, bo trafiłam na bardzo rozmownego pana, który tak płynnie przechodził od tematu do tematu, że nawet nie wiem kiedy od Roztocza przeszedł przez Radwańską do swoich dwóch fakultetów i zielarstwa… Pojechaliśmy busem do Biłgoraja. Stamtąd, zaraz po zakupach w Lidlu i Biedronce, ruszyliśmy w trasę. K była trochę niezadowolona, bo nie kupiłyśmy mleka w tubce ale i tak miałyśmy tyle słodyczy, że nakarmiłybyśmy małe przedszkole.

Pogoda była doskonała! I wszystko było pięknie i cudownie aż do momentu kiedy wleźliśmy w zielone, niewidoczne na pierwszy rzut oka, bagno!!! Jedna dziewczyna wpadła po same pachy do wody… Ka miała adidaski więc się zdziwiłam, że nie zostawiła ich przypadkiem w tych moczarach… Ja wpadłam w pewnym momencie po kolana i myślałam, że o ile w ogóle wyciągnę nogę to na pewno bez buta. Wpadłam w panikę i zaczęłam się drzeć i szukać ratunku. Co ciekawsze akurat nagrywałam filmik, ale nie nadaje się on do publikacji 😛 Ka i K zamiast mi pomóc i mnie ratować, stały i się śmiały… Bagno działa jak ruchome piaski – im więcej wierzgasz tym głębiej wpadasz. Stwierdziłam, że impregnacja butów była bez sensu, bo ta woda, która nalała się górą nie miała jak wypłynąć 😛 Wszyscy mieliśmy mokro w butach… A niektórzy to i w majtkach.

2014-04-04-857b

Dotarliśmy do Kocudzy około 18, ale błądziliśmy po tej wiosce ponad godzinę zanim znaleźliśmy miejsce  naszego noclegu. Międzyczasie Ka połamała płot jednej z piosenkarek z Jarzębiny. Pomógł jej w tym kierownik. Wszystko skończyło się limem pod okiem no i rozwalonym płotem 😛

2014-04-04-862Spaliśmy w jakimś ośrodku kultury/remizie/sali weselnej – trudno powiedzieć co to konkretnie było. Nam udało się zaklepać miejscówkę na scenie 😀

2014-04-04-863b

A to nasze legowisko:

2014-04-05-870Od lewej: Ka, ja i K.

W piątek wieczorem było ognisko. Chwilkę tam posiedziałam, ale od przodu było mi gorąco, a od tyłu zimno więc sobie poszłam.

2014-04-04-869Ka obudziła mnie po jakimś czasie i wypiłyśmy sobie Reddsa gadając o życiu 😀 Koleś z grupy rowerowej zrobił taką bardachę na ognisku, że następnego dnia gospodarz chciał nas wyrzucić…

W sobotę wstaliśmy wyjątkowo wcześnie i nawet wcześnie jak na rajd wyruszyliśmy w trasę. Buty mi nie wyschły przez noc. Było strasznie zimno i niektórzy się rozgrzewali procentami z eleganckich piersiówek.

-Masz, pij.
-Nie piję dzisiaj.
-Y? Jak to?
-Tamponów mi nie wystarczy.

Nogi nawet mnie bardzo nie bolały, więc nawet nie musiałyśmy się z K ściskać za ręce.  Szliśmy dużo i lasem i asfaltem.  Obiad był w wielkim wąwozie, do którego ledwo dolazłyśmy.

2014-04-05-877Rosły tam dziwne kwiatki…

2014-04-05-876Była herbata z kociołka…

2014-04-05-880…i pyszne Zwierzaki, które w sobotni wieczór wyparowały jak przysnęłyśmy…

1.Wylosuj
2.Nie jedz jeszcze!
3.Powiedz co wylosowałeś!
4.A teraz pokaż!
5.Możesz już zjeść.

2014-04-05-882

Szliśmy i szliśmy aż zaczęło się ściemniać…
K: Ej, Ż, wzięłaś latarkę?
Ja: No ja swoją mam. A ty swojej nie wzięłaś?
K:No jakoś nie. Ale tak czy siak wszyscy nie będziemy jedną latarką świecić…
Ja: Jak się już całkiem ściemni to zdejmiesz bluzkę  i będziesz świecić… [szeptem do Ka: PUSTKAMI!]

K niosła musztardę, która się jej uzewnętrzniła w plecaku, w związku z czym niezjedzone kanapki trzeba było w czymś przechować…Dobrze, że zakosiłam kilka rękawiczek z Lidla 😛

2014-04-06-886

Wróciliśmy do bazy około 21. Cała nasza grupa po sobotniej wędrówce była tak zmęczona, że mniej więcej o 22.00 90% grupy spało… Mimo, że poza nami na sali było pewnie jeszcze z 60 osób, większość pod wpływem 😛 Wydaje mi się, że w okolicach północy obudził się w nas rajdowy duch, który obudził nasze ciała. W związku z rowerowym przypałowcem z piątku, w sobotę nie mogliśmy zrobić ogniska w sobotę, więc śpiewy odbywały się na sali. K poszła śpiewać, a ja i Ka siedziałyśmy w śpiworkach, słuchałyśmy i konsumowałyśmy prowiant przeznaczony właśnie na ten wieczór. Akurat mojej puszki nie ma na zdjęciu. Była wypełniona czymś o smaku owocowym i było to smaczne 😉

2014-04-05-885

Wieczór upłynął nam szybko, poprzebijałyśmy sobie pryszcze i poszłyśmy spać 😛

Niedziela przywitała nas niską temperaturą i deszczem, co utrzymało się cały dzień. Ogólnie było trochę ciężko, bo postoje kończyły się zamarzaniem ciała… K kupiła sobie mleko w sklepie i kończyła ja czekając na powrotnego busa z Gromady do Lublina. Każdy wziął po łyku, więc i ja spróbowałam(!)… Nie uwierzycie!!! Posmakowało mi!!! 😀

Było super! Strasznie szybko mi te trzy dni upłynęły. Wróciłam śmierdząca wilgocią, zmęczona, szczęśliwa, spuchnięta, z sinymi małymi palcami u nóg, dumna, że dałam radę i zadowolona, że zdecydowałam się pójść, mimo, że było momentami dyskomfortycznie (neologizm stworzony przez Ka). Czekam jeszcze na zdjęcia od S i J, ale nie wiem kiedy uda mi się je zdobyć więc na razie cieszę się z tych, które mam 🙂

 

Reklamy

2 Komentarze

Filed under Roztocze, Szuflada.

2 responses to “No i po RAJDZIE!!!

  1. Pingback: Roztocze zalane słońcem :) | Usiądź wygodnie i czytaj...

  2. grażka

    Ale frajda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s