Wróciłam. Ja, dumny hydraulik!

Jestem. Nie mam zamiaru się tłumaczyć. Po prostu jestem z powrotem i opowiem Wam o mojej łazienkowej przygodzie.

Wczoraj siedziałam do 21 u E. Przekonała mnie żebym spróbowała się wcześniej położyć to może uda mi się wstać jak należy rano. Wróciłam więc z zamiarem relaksu i pójścia spać przed 23. Postanowiłam wytestować w końcu mój nowy korek do wanny 😀 U mojej współlokatorki był chłopak…

Nalałam sobie wody, i siedziałam trochę w pachnącej pianie, nawet nogi ogoliłam 😛 Wyciągam korek, żeby się oprysznicować z tej piany i wyłazić, ale nic się nie dzieje…. Woda jak stała tak stoi!!! Skurczybyki zapchali odpływ!!! No myślałam, że pójdę na golasa do nich i bez pukania wparuję i każę mu się babrać w tym syfie (i w moich zgolonych włoskach :P). Ale policzyłam do 10 i zaczęłam wytwarzać korkiem podciśnienie żeby tam gdzieś coś ruszyło…i maltretuję tą dziurę odpływową i uciskam, w końcu coś bulknęło i zaczęło powolutku spływać. Nie było tornada… ledwie zauważalnie spadał poziom wody. No i jak już w sumie pokrywała tylko dno to znowu stanęło wszystko… Podymałam korkiem znowu i cofnął się syf jakiś… Myślałam, że puszczę pawia i dołożę do tych rur zapchanych.

Kreta tylko końcówka była, więc poszłam zagotować wodę i wsypałam trochę tak żeby w odpływ wpadło i od razu ten wrzątek. Ale wiecie, woda już była zimna ta, co stała, więc tylko się troszkę zapieniło, poszły 2 duże bąble powietrza z odpływu  i znowu nic. Więc dosypałam jeszcze trochę i cały czajnik wrzątku wlałam… Zapieniło się i nic… Więc stwierdziłam, że starym korkiem podymam jeszcze, tylko już założę rękawiczkę, żeby mi nie zjadło ręki… Schyliłam się po rękawiczkę za pralkę, odwracam się…a tam…nie ma wody!!! 😀

Odkorkowało się tak, że jak później w ramach sprawdzenia nalałam trochę wody i spuściłam, to pierwszy raz zobaczyłam w tej wannie tornado!!! Bo odkąd tu mieszkam, strasznie wolno spływa… Na wszelki wypadek jeszcze wsypałam końcówkę Kreta i wrzątkiem zalałam, po 5 minutach wlałam cały czajnik wrzątku i mam nadzieję, że to przepchałam… Cała akcja zajęła mi 40 minut!!! Spać poszłam po 23…

KONIEC.

Ps. Dzięki A. za to, że mi przypomniałaś (może nie bezpośrednio, ale zawsze) o tym, że czasami lubię pisać.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Szuflada.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s