O 23 Woodstocku słów kilka po raz drugi.

20170801_090423

Dzisiaj słów kilka o podróży i tym, co warto ze sobą mieć w woodstockowym pociągu.

Z Lublina pociąg miał odjechać o 7:20. W Łukowie zgodnie z planem miał być o 8:39. Ja, jako typowa panikara, bałam się, że spóźnimy się i nie zdążymy przesiąść do pociągu do Kostrzyna(9:01). Moja panika wzrosła, kiedy odjazd pociągu z zupełnie nie znanych przyczyn opóźnił się o całe (!) 3 minuty! Już widziałam siebie stojącą na łukowskim peronie, całą zapłakaną i machającą białą chusteczką… eeee…. kolorową chusteczką (taką dysponowałam) za oddalającym się pociągiem o wdzięcznej nazwie „Wschód słońca”. W Lublinie nie było praktycznie żadnych woodstockowiczów, poza nami może jeszcze ze 4 lub 5 osób. Do Łukowa dotarliśmy na szczęście o czasie. Tam też nie było jakichś dzikich tłumów. A konkretnie była nas garstka. Gdy zapakowaliśmy się do pociągu, ja i K. mieliśmy cały przedział dla siebie! Cały duży przedział, nie taki malutki na te 8 miejsc. Sytuacja utrzymywała się przez dwie kolejne stacje, ale gdy dotarliśmy do Warszawy… o Panie!!! Tutaj to się dopiero zaczęła zabawa.

Do pociągu wtoczyła się kolorowa masa ludzi, niektórzy bardzo młodzi, większość młodsza od nas. I nagle zrobiło się ciasno. Do toalety trzeba było już się przepychać lub przechodzić po siedzeniach. Ktoś rozwiesił sobie też hamak. Nawet przez jakiś czas toaleta reprezentowała wysoki poziom kultury i klasy, potem było już gorzej, ale do samego końca można było znaleźć toaletę, z której normalnie dało się skorzystać.

Było potwornie gorąco. Polecam jazdę w nocy – w aspekcie temperatury jest o wiele przyjemniej. Myślę, że były momenty, kiedy podczas naszej podróży temperatura przekroczyła 40 stopni Celsjusza. Było to niemiłosiernie męczące. Pomocny był koc, którym zasłoniliśmy okno, na przewiew nie można było liczyć. Prędkość z jaką jechał pociąg doskonale przysłużyła się wraz z opływowym kształtem pociągu do utworzenia swego rodzaju korytarza powietrznego, przez który pędziliśmy. Przez okno wpadały tylko jakieś zagubione na zakręcie powiewy, ale niewiele zmieniały. Wszyscy byliśmy zgrzani, kleiliśmy się i dzieliliśmy wodą z osobami, które nie zadbały o prowiant.

W pociągu poznaliśmy wiele nowych osób, dokarmialiśmy zagubionych wędrowców naszymi pysznymi kanapkami. Jak to powiedział nasz nowy kolega Adrian: „Samotność kończy się w woodstockowym pociągu” – tutaj każdy Ci pomoże, wesprze, podzieli się jedzeniem, piciem, ubraniem. Znajdzie się ktoś, kto Cię uczesze lub zrobi masaż.

20170801_123340

Kostrzyn nad Odrą powitał nas lekko zachmurzonym niebem. Dojście na pole zajęło nam jakoś wyjątkowo dużo czasu. Przyznaję, że po tym ukropie w pociągu nie dość, że czułam od siebie jego zapach to jeszcze byłam wykończona. A plecak nie był lekki. Jednak wszystkie bolączki minęły gdy naszym oczom ukazał się ten o to widok:

20170801_204217

Zdjęcie tak ostre, jak moje widzenie w tamten wtorkowy wieczór, więc chociaż trochę możecie poczuć się, jak ja. To, co widzicie powyżej to Duża Scena, wtedy jeszcze podczas ostatnich prac konstrukcyjnych. Jedyne, co sprawiło, że poczuliśmy się nieswojo to płotki. Już we wtorek pod scenę nie dało się podjeść. Nie było na niej flag, które pojawiły się dopiero przed pierwszym oficjalnym koncertem. Poza tym poczułam się jak u siebie. Mimo, że ludzi było już całkiem sporo, nie miałam w sobie takiej paniki, że jak się zgubię mojemu K. to sytuacja będzie niemalże dramatyczna. Odwiedzałam swoje stare kąty i tego uczucia nie można słowami opisać. Tak samo czuję się w Szczawnicy. Tam też jestem u siebie. Te dwa miejsca na Ziemi, jak na razie są moimi najpiękniejszymi, mimo że każde ma swoje własne inne piękno w sobie.

20170802_081513-e1502877127649.jpg

Od razu po dotarciu na Pole Malinowskiego, gdzie zaprowadził nas kolega R., a powitał Minionek ze zdjęcia, staraliśmy się jak najszybciej rozbić namiot. Zmęczenie dawało się we znaki, ale mi bardziej dokuczały komary. Nie mogłam się od nich odpędzić! Tu próbuję przytrzymać jakiś element namiotu a tu mnie gryzie krwiopijca jeden! Ba! Nawet nie jeden, a kilku! Pochylanie się przy rozstawianiu naszego „domu tymczasowego” ujawniło u nas silne bóle głowy a’la zmęczenie totalne. Zanim postawiliśmy całą konstrukcję do pionu, zrobiło się ciemno. Posiedzieliśmy trochę, żeby odpocząć, ja poszłam umeblować mieszkanko, wszystko powyciągałam z plecaków, pościeliłam nasze arcykrzywe i nierówne łoże – podłoże. Karimata, prześcieradło, jeden śpiwór pod plecki, drugi do nakrycia. Dzielna Beatka (to też był jej drugi Woodstock) posłużyła mi za poduszkę. Podjęliśmy decyzję, że idziemy zmyć z siebie ten pociągowy smród. Zebraliśmy manatki i ruszyliśmy. Ledwie ciągałam nogami, ale przeszłam dzielnie przez leśną dróżkę, Pokojową Wioskę Kryszny aż dotarliśmy do wodotrysków. Krany nie były jeszcze oblegane, do wyboru do koloru. Umyliśmy się tą lodowatą wodą – zimna woda skuteczniej zabija różnego pochodzenia zapachy – i odżyliśmy. Ja jeszcze przy namiocie padnięta, byłam przekonana, że prosto spod prysznica wrócę do namiotu i padnę. W związku z tym założyłam tylko strój kąpielowy i zawinęłam się w ręcznik. I w takim właśnie stroju siedziałam na jeszcze zielonej, nie zdeptanej trawie w wiosce Kryszny i jadłam ich ryż z kulkami mocy! Wiecie co jest bardziej intrygujące w tej historii? A to, że zupełnie nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Siedziałam zawinięta w ręcznik, na szyi zarzucony ręcznik K. i jeszcze przepasana jak kołczanem, szlauchem z końcówką do kranów. Aż żałuję, że mi nikt zdjęcia nie zrobił! Przysiadła się do nas para. Facet nie mówił po polsku, ale nie miał kiedy się odzywać, bo dziewczyna dużo mówiła. Są autostopowiczami, jeżdżą po całej Europie i dalej. Opowiedziała nam trochę. Chwilę później dosiadł się do nas Wiking.

Wyglądał niemalże jak Ragnar z „Wikingów”, tylko szczuplutki. Na głowie tatuaże, dłuuuga broda i strój też zupełnie odbiegający od tych widywanych na ulicach. Facet na oko był młodszy od nas. Okazało się, że nigdy w życiu nie miał w ustach mięsa. Powiedział, że jego rodzice są krysznowcami i on po prostu urodził się już w takim otoczeniu, jest to naturalnie wyssane z mlekiem matki. Takich fascynujących ludzi można spotkać siedząc w negliżu na trawie…

Teraz jeszcze kilka słów o niezbędniku. Co się przyda na pewno w podróży?

  • WODA! Nawet więcej niż Ci się wydaje, że wypijesz, może być tak, że ktoś inny będzie jej potrzebował. Może być tak, że rozstawisz namiot i albo nie będziesz mieć gdzie, albo nie będziesz mieć jak, a nawet może być tak, że zwyczajnie nie będziesz mieć siły, żeby pójść i wodę kupić. W takiej sytuacji zapas przywieziony z domu jest zbawieniem. Oczywiście nikt na woodstockowym polu nie da Ci umrzeć z pragnienia, ale ja wolę mieć. Woda jest ważniejsza od jedzenia. My nie zjedliśmy prawie nic przez prawie 12-godzinną podróż z powodu wysokiej temperatury.
  • Nawilżane chusteczki i papier toaletowy. Ten zestaw uważam za obowiązkowy. Umożliwia odświeżenie się i jako takie „umycie” rąk.
  • Podręczna apteczka z lekami przeciwbólowymi, na biegunkę i od bólu gardła, oczywiście obowiązkowo woda utleniona lub podobny środek do dezynfekcji i plastry z opatrunkiem.
  • Koc lub cokolwiek czym można się przykryć / położyć pod głowę / osłonić przed słońcem – przyda się także w namiocie lub przed nim. Ja kupiłam cienki polarowy kocyk za 7 zł w ciuchlandzie.
  • Jedzenie, ale takie, które zniesie wysokie temperatury i nie spowoduje u nas skutków ubocznych. Bułki i kabanosy świetnie się sprawdzają, do tego pomidor / ogórek w osobnym woreczku.

Uważam, że  tych kilka rzeczy umożliwi bezstresowo przetrwać tę przygodę jaką jest podróż pociągiem na Przystanek Woodstock.

Reklamy

1 komentarz

Filed under Szuflada.

One response to “O 23 Woodstocku słów kilka po raz drugi.

  1. Pingback: Pol’and’Rock Festival, czyli Woodstock 2018. | Usiądź wygodnie i czytaj...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s