„Augustowskie noce” i „Stare wileńskie ulice”…

5 października, czyli w zeszły piątek ruszyliśmy całą wycieczką na weekend do Wilna. Z Łopiennika wyjechaliśmy o godzinie 15:00. Pierwszy nocleg mieliśmy zarezerwowany w Augustowie. Podróż w tamtym kierunku zajmuje około 7 godzin.


Zachód słońca w trasie.

Zachód słońca w trasie.

Do hotelu August dotarliśmy około 22:00, szybkie zakwaterowanie i zostaliśmy poczęstowani obfitą kolacją. Stwierdziłyśmy z dziewczynami, że po takiej uczcie koniecznie trzeba trochę kalorii spalić i wybrałyśmy się do centrum Augustowa z chęcią poznania tych słynnych augustowskich nocy. Samemu dosyć trudno w nocy odnaleźć się w tym mieście, skorzystałyśmy więc z mapy w telefonie, a właściwie nie z mapy, a z nawigacji – dlaczego istotna jest ta różnica? Ponieważ po przejściu około 2 km okazało się, że prawdopodobnie idziemy do Centrum, ale Apteki Centrum… Zawróciłyśmy. Rozbawione idąc przed siebie napotkałyśmy tubylca, którego zapytałyśmy o drogę do tego właściwego centrum.
– O tam prosto, przez światła i tam dalej i jest centrum tam.
– A jest tam coś ciekawego?
(chwila ciszy, konsternacja wymalowana na twarzy nie całkiem trzeźwego augustowianina)
-Taaaaaaa….jest ciekawego, jest.
Ruszyłyśmy więc dzielnie w kierunku wskazanym przez naszego przewodnika śmiejąc się pod nosem z jego jakże wysokiej elokwencji.

Szłyśmy i szłyśmy, aż w końcu doszłyśmy do kanału, popatrzyłyśmy na wodę, na kościół i stwierdziłyśmy, że jeszcze kawałeczek przejdziemy – jeśli centrum się nie objawi jak fatamorgana, to wracamy do hotelu. Punktem (dosłownie) zwrotnym okazał się park, który już zawsze będę kojarzyć ze słodkim smakiem na języku. Chwilę postałyśmy, pośmiałyśmy i ruszyłyśmy w drogę powrotną. Napotkałyśmy dwóch podchmielonych panów, więc w bezpiecznej odległości przeszłyśmy na drugą stronę ulicy. Nie pomogło.
-Dziewczyny! Dziewczyny!
(nie wiedzieć czemu, nagle wszystkie cztery doświadczyłyśmy głuchoty)
-Mogę na chwilę prosić?
-Nie. (odezwała się odważniejsza)
-Od razu nie, nie, nie. Bo pewnie, że tak, jak zagaduję to od razu zgwałcę!
Słyszałyśmy jeszcze dużo za plecami, ale okazało się, że ze względu, że my nie tamtejsze, to nie mogłyśmy pomóc tym panom w odszukaniu drogi. Mnie osobiście zaskoczyła tak bezpośrednia reakcja faceta na odmowę nawiązania rozmowy w środku nocy. Może się zdenerwował i przypadkiem zdradził nam swoje zamiary? Wolę nie myśleć, na szczęście byłyśmy tam we cztery, więc miałyśmy duże szanse.

Warunki w Auguście były całkiem niezłe. Jedyna rzecz, jakiej bym się przyczepiła, to temperatura. Było dość zimno. Rano gdy zaczerpnęłam łyk wody z butelki, która spędziła noc na podłodze, zęby mi zdrętwiały (wiem, że nie jest to możliwe, ale nie potrafię lepiej opisać tego, co poczułam).

W sobotę śniadanko o 7, smaczne, tradycyjne i tyle, ile tylko dusza zapragnie. Przed wyjazdem kilka pamiątkowych zdjęć.

 

Ruszyliśmy na Litwę o 8:10, około 2 godzin później przekroczyliśmy granicę, przejeżdżając obok starych bramek granicznych i kilkunastu stacji benzynowych. Dla zainteresowanych, cena LPG tamtego dnia wynosiła 0,632€. Już kilkaset metrów od granicy straciłam zasięg i dostałam powiadomienie o roamingu.

O ile się orientuję, od Augustowa do Wilna jest 220 km, przejazd zajął nam około 3 godzin. Byliśmy na miejscu o 12:00 czasu polskiego (13:00 litewskiego). Coś, co bardzo mnie zaskoczyło, to fakt, że odkąd przekroczyliśmy granicę, mijaliśmy głównie pola, łąki i lasy. Praktycznie nie przypominam sobie jakichś większych osad. Jedziesz, jedziesz, jedziesz aż tu nagle Wilno! Po drodze musieliśmy też odbyć postój, podczas którego największą atrakcją okazał się „wychodek prawdopodobnie stawiany przez radzieckich żołnierzy”.

"Radziecki" wychodek.

„Radziecki” wychodek.

Teraz kilka słów i ciekawostek o samym Wilnie. Jest to licząca trochę ponad 545 tysięcy mieszkańców stolica Litwy (ludność Litwy w liczbach: 2 872 miliona w 2016 roku; dla porównania Warszawa – 1 735 miliona, dane z 2015 roku). Jest to miasto kościołów – z dostępnych w sieci informacji wywnioskowałam, że jest tu: ponad 40 kościołów rzymskokatolickich, 1 synagoga, 20 cerkwi prawosławnych, 1 świątynia karaimska, czyli kienesa. Ponad to w Wilnie jest 9 bram, z czego najsłynniejsza to Ostra Brama (można w niej zobaczyć dobrze znany  obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej). Dzielnica Stare Miasto w Wilnie obejmuje imponujący obszar ponad 400 hektarów. Możemy tam wypocząć nad dwiema głównymi rzekami: Wilią i mniejszą Wilejką. Na terenie Wilna znajduje się także 7 wzgórz, m. in. Wzgórze Trzech Krzyży, na którym stanęły nasze zabiegane stopy. W Wilnie znajduje się 6 polskich szkół (na terenie całej Litwy jest ich około 80). W ogóle na każdym koku usłyszeć można język polski – nie tylko wśród turystów, ale także przy straganikach z pamiątkami, w sklepie też się dogadamy bez problemu. Koniec tych suchych faktów, teraz trochę więcej o naszym zwiedzaniu.

W umówionym miejscu czekała na nas pani przewodnik. W pierwszej kolejności pojechaliśmy na cmentarz na Rossie, gdzie zgodnie z jego wolą, złożone jest serce Piłsudskiego (ciało spoczywa na Wawelu) oraz zwłoki jego matki. O samym cmentarzu można poczytać TU. Kilka fotek z tego miejsca:

SONY DSC

 

Z cmentarza ruszyliśmy w kierunku Kościoła świętych Piotra i Pawła, który oczarowuje swoim wystrojem.

DSC07896 c

Jedna z wielu ciekawostek kościelnych, jakie zaobserwowaliśmy, to chrzest – zwiedzając ten kościół byliśmy świadkami co najmniej trzech, a ustawiała się już kolejka kolejnych zainteresowanych. A jak już jesteśmy przy bieli, widzieliśmy też trzy pary młode. Śluby chyba też są tam ekspresowe. Ponad to mają tam bardzo ciekawy zwyczaj – osoby, które składają życzenia pod kościołem, ale nie będą na weselu, goszczą się na placu kościelnym. Wystawiony jest stolik z jakimiś drobnymi przekąskami i szampan. Wygląda to wszystko dosyć intrygująco.

Nie pamiętam w jakiej kolejności, ale przytoczę Wam, co jeszcze w sobotę zwiedziliśmy, a jak na tak krótki czas, program był naprawdę bogaty.

Byliśmy w Ostrej Bramie, mogliśmy zobaczyć oryginał obrazu, o którym pisałam wyżej. Weszliśmy też do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie z kolei mogliśmy spojrzeć i pomodlić się przed oryginałem obrazu „Jezu, ufam Tobie”, który został namalowany w 1934 roku według projektu siostry Faustyny Kowalskiej. Pokazano go wiernym rok później w Ostrej Bramie. Kościół, w którym się obecnie znajduje, jest otwarty (jako jedyny w Wilnie) przez całą dobę, co więcej, raz dziennie odbywa się tam msza w języku polskim. W nawiązaniu do tego wspomnę, że w przeważającej liczbie kościołów można trafić na mszę odprawianą w naszym ojczystym języku.

SONY DSC

Poniżej kilka zdjęć zrobionych podczas przemieszczania się między zwiedzanymi punktami.

SONY DSCSONY DSCSONY DSC

SONY DSC

Katedra wileńska.

SONY DSC

SONY DSC

Ciekawy stojak na rowery.

Cela Konrada z III części Dziadów.

SONY DSCSONY DSCSONY DSC

SONY DSC

Katedra wileńska. Na dachu uwieczniono wnuka Władysława Jagiełły.

Byliśmy świadkami wielkiej uroczystości pogrzebowej Adolfasa Ramanauskasa „Vanagasa”. „Szczątki wodza partyzantów walczących z okupantami sowieckimi litewscy archeolodzy odkryli w czerwcu br. na Cmentarzu Sierot na Antokolu”. Przeczytać więcej o tym wydarzeniu można na przykład TU.

Po kilku godzinach intensywnego zwiedzania pojechaliśmy na umówiony obiad. Zjedliśmy barszcz podobno litewski – to taki barszcz ukraiński ale z mięsem mielonym – zaraz po nim drugie danie, mały deserek i ruszyliśmy do hotelu Karolina.

IMG_20181007_100221

Stare bloki przeważające na Osiedlu Karolinki.

IMG_20181007_100112

Hotel Karolina.

 

W pobliskim Maximusie zrobiliśmy drobne zakupy i ruszyliśmy do swoich pokoi trochę odpocząć, a trochę się zintegrować. Mieliśmy możliwość wybrania się na wieżę telewizyjną by podziwiać panoramę nocnego Wilna. Niemniej kwota 9 euro za wstęp większość wycieczkowiczów zniechęciła (ale nie wszystkich – nie żałowali).

Widok na wieżę telewizyjną z okna mojego pokoju hotelowego w niedzielny poranek.

W niedzielę śniadanie było o 7:30 czasu polskiego, szybkie pakowanko i ruszyliśmy w drogę. Pierwszym punktem było Wzgórze Trzech Krzyży.

 

Stamtąd pojechaliśmy dalej. Ponary – miejsce kaźni Polaków i Żydów pod Wilnem. Przytoczę Wam to, co powinno się o tym miejscu wiedzieć slowami starszego kolegi z wycieczki, który wyjaśnił mi wszystko w prosty sposób. Rzesza Niemiecka myśląc, że będzie obejmować te tereny wiecznie, zamordowanych 70 tysięcy Żydów i 20 tysięcy Polaków pochowali w ziemi, posypywali ciała wapnem i fosforem. W momencie, gdy pojawiła się na horyzoncie armia radziecka, musieli szybko pozbyć się śladów. Układali więc na wielkich stosach odkopane po nawet 3 latach ciała i układali je w wielkich dołach na przemian z drewnem: ciała, drewno, ciała, drewno… Te stosy płonęły nawet 10 dni!

 

Z tego strasznego miejsca udaliśmy się do Trok. Tam przespacerowaliśmy się w okolicach Zamku, niektórzy chętni popłynęli łodzią.

SONY DSC

Zamek w Trokach.

SONY DSC

Zamek w Trokach.

SONY DSC

Na koniec pojechaliśmy na regionalny obiad w postaci kibin litewskich – jest to regionalny przysmak.

SONY DSC

Kibiny litewskie i rosołek.

Mi osobiście to danie nie posmakowało. Są to takie gotowano-zapiekane pierogi z farszem mięsno – kapuścianym. Dosyć tłuste. Je się je rękoma zawinięte w serwetkę i popija nie mniej tłustym rosołem. Ciasto obgryzłam dookoła, było bardzo smaczne. Farsz po prostu był dla mnie za tłusty. Knajpka, w której jedliśmy była bardzo klimatyczna.

 

O 15:00 naszego czasu ruszyliśmy w długą podróż powrotną, o 1 w nocy byłam w domu.

Na koniec przytoczę jeszcze zasłyszany efekt przespania momentu przekroczenia granicy:
-O patrz, po litewsku „sklep” jest tak samo jak po polsku!
-No faktycznie…

Polecam taki wypad, ale chyba na dłużej niż pół dnia i nie koniecznie z przewodnikiem. Brakowało mi takiej chwili na kawę i pogapienie się na ludzi i to, co mnie otacza.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Szuflada.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s