Category Archives: Podsłuchane.

Wewnętrzny trener

20160723_173404

Wybraliśmy się z moim K. na „wycieczkę” rowerową. Nie uważam osobiście, iż to była tylko wycieczka, gdyż 80 km jednego dnia okazało się niemalże ponad moje siły… Niemniej dumna jestem z tego, że mi się udało w sumie przejechać 100 km na rowerze w ciągu dwóch dni. Sądzę, że normalnie taki dystans pokonywałam do tej pory w miesiąc…

20160723_132248

Zdjęć mam niewiele, niewiele też pamiętam z powodu przeszywającego bólu…rąk. Tak, nie bolało mnie NIC poza rękoma. I to tak bardzo, że nie potrafię tego opisać, ale potrafię sobie teraz wyobrazić sytuację kiedy człowiek jest w stanie uciąć sobie kończyny. Kiedy zeszliśmy już z rowerów musiałam trzymać ręce skrzyżowane na klatce piersiowej, bo jak po prostu zwisały, to bolały jeszcze bardziej.

W okolicach 47 km napotkaliśmy spory podjazd. Górka może nie była stroma, ale za to ciągnęła się w nieskończoność. K. zaprawiony w boju, zostawił mnie w tyle (dzięki Bogu, bo raczej nie chciałabym aby widział moje miny) a w mojej głowie nagle pojawił się głos. Tak, zaczęłam słyszeć głos!!! Jeden, mój. Szybko się z nim zaprzyjaźniłam i nazwałam go wewnętrznym trenerem. Motywował mnie do pedałowania i bardzo wychwalał. Wtedy bardzo mi to pochlebiało, czułam się taka dzielna i silna – teraz myślę, że byłam u progu obłędu… Ha, ha, ha! Później trener przestał być przekonywujący i ujawniło się moje alter ego – jak na rajdach roztoczańskich – co oznaczało skrajny wysiłek. Góra się skończyła, po jakimś czasie udało mi się dogonić K. (sądzę, że tylko dlatego, że na mnie czekał)
-Jak się czujesz, kochanie?
-Spoko, tam pod górę, ujawniło się moje alter-ego.
-Czyli?
-No moje drugie ja.
-No ale co chciało?
-Rozmawialiśmy.
-I co mówiło?
-Chwaliło mnie i podziwiało.
-A Ty?
-A ja słuchałam i dziękowałam za komplementy…

W końcu dotarliśmy do lasu, w miejscu wyznaczonym na biwak, ognisko, parking itp. rozbiliśmy namiot i trochę doprowadziliśmy się do ładu.

20160723_173350

Poszliśmy jeszcze na spacer ścieżką przyrodniczą, chyba mnie nie zachwyciła – nie pamiętam…

W środku nocy obudziło nas COŚ. COŚ intensywnie łaziło w okolicy namiotu i rowerów przez dłuższą chwilę. Udawaliśmy, że nas nie ma, ale moje walące serce chyba i tak zdradziło naszą obecność. Możliwe, że był to kot grzebiący w śmietniku, ale mógł to być też dzik, złodziej, sarna albo seryjny zabójca. Rowery stały jednak nienaruszone, my obudziliśmy się żywi a śmieci nie były rozrzucone – więc obstawiam jeża, jeże w końcu głośno tupią…

Dojazd do Parczewa z centrum lasu też ledwo pamiętam, bo ręce dawały o sobie znać ze zdwojoną siłą. Jechaliśmy przez piękne pola – tyle pamiętam – i wzięłam tam tabletki przeciwbólowe, które zaczęły działać dopiero na stacji PKP, gdzie spędziliśmy następne 4 godziny w oczekiwaniu na pociąg do Lublina. Czekanie było całkiem przyjemne, Pan Dyżurny poopowiadał nam trochę o okolicy i okolicznych, przespałam się na peronie jak bezdomny i wróciliśmy do domu.

20160724_131003

Mimo bólowych niedogodności – WARTO BYŁO! 🙂

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane., Szuflada.

Burrito smutku…

W poniedziałek, który nie był najlepszym dla mnie dniem, po korepetycjach polazłam do K. Miałam tylko trochę posiedzieć, ale oczywiście wróciłam następnego dnia w południe 😛 Humor miałam adekwatny do beznadziejności dnia. Karo pokazała mi obrazek odzwierciedlający mój stan.

burrito_smutku_2014-01-14_18-38-20Ja: Ja bez opatulania się jestem burrito smutku!
K.: Nie! Bez opatulania się jesteś tylko smutku…

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane.

PODSŁUCHANE w latach 2008-2013

KWIECIEŃ 2008

#

Pani A.: Ja cię tu zaraz!
Pan M.: A ja cię później!

#

Michał: Gdzie kobieta twojego życia?
Mariusz: Która?
Michał: Nie pytam o twoją mamę…
Mariusz: Już jedzie.

##

MAJ 2008

#

M: Biorę rower i jadę. Wiesz gdzie?
Ja: Nie wiem.
M: Do Norwida. A wiesz po co?
Ja: No nie.
M: Kaczyńskiego posłuchać. (…) Biorę Rudego i idziemy sie pośmiać.

#

Ja: W. Jak Ty zgrabnie wyglądasz w tych spodniach!
W.: I co z tego jak i tak nie zdam matury…!

#

Pan: A jaka ma być ta brama?
Pani: To znaczy co?
Pan: No podwójna, pojedyncza, jedna część szersza od drugiej, podnoszona…?
Pani: No ja to bym chciała żeby ona czerwona była.

#

Krótki opis sytuacji:
Zbliża się burza, córka Pana Krzysztofa na spacerze bez parasola, Pan Krzysztof idzie z parasolem, spotyka po drodze Pana Jana…

Pan Jan: Gdzie Ty idziesz?! Przecież zaraz będzie lało!
Pan Krzysztof: Masz Ty jedynaczkę?
Pan Jan: No mam.
Pan Krzysztof: Ja też mam…
Pan Jan: A… No też racja…

#

Krótki opis sytuacji: Oglądam z koleżanką jej zdjęcia z wakacji, przed naszymi oczami fotka przedstawiająca 3 osoby: koleżankę i jej tatę w kajaku oraz jej brata na desce windsurfingowej.

Koleżanka: Tu płyniemy z tatą po mojego brata, bo nie mógł wrócić.
Ja: Skąd wiedzieliście, że nie może? Zadzwonił do Was?
Koleżanka: Nie, ale widzieliśmy, że sobie nie radzi…

##

CZERWIEC 2008

#

Krótki opis sytuacji: Jesteśmy na Nocy Kultury w Lublinie. Na mapce szukamy jakichś atrakcji.

Ja: Zobaczmy Podziemia Lubelskie!
Kolega: A gdzie one są?
Koleżanka: (wskazała palcem na chodnik) Tam

#

Krótki opis sytuacji: Pewien Pan usłyszał w pewnym środku masowego przekazu wypowiedź pewnej Pani…

Pani: Oddałam rentę na rzecz Radia M****a, bo Ksiądz Ojciec obiecał, że obsadzi mnie na swojej antenie!

#

Ona: On chyba lubi wypić, widać to po nim.
On: Też mi się wydaje, że porządny chłop z niego…

##

LIPIEC 2008

#

Krótki opis sytuacji: Wracamy z Krasnobrodu. M jest kierowcą, a ja trzymam mapę, której i tak nie używamy.

M: Y. My wracamy tędy samędy co wcześniej?

#

Krótki opis sytuacji: Wracamy z pieszego przejścia granicznego Polska – Słowacja. Po lewej potok, po prawej las. Chodnik, ścieżka rowerowa, szmery bajery, ale toalet mało, a właściwie tam akurat brak. Rozmowa podsłuchana przez M.

Radek: Mamo!
Mama: Co?
Radek: Sikać mi się chce!
Mama: Radek!
Radek: Co?
Mama: Sikać mi się chce…

##

SIERPIEŃ 2008

#

Krótki opis sytuacji: Jest sobota, w poniedziałek wyjeżdżamy (w góry). Ważne, że na 5 dni. Jesteśmy na grillu u mojej Chrzestnej, ale jeszcze jasno i panowie (wujek i tatuś) reperują nam w samochodzie gniazdko do przyczepki (takie co się podłącza kabelek żeby w przyczepce światła były). Reperują, bo „a nuż się przyda”. Dodam tylko że nasz samochód to dość pakowny samochód – combi.

Ja: Tatuś jeszcze nie widział ile rzeczy spakowałam, dopiero tylko słyszał…
Mamusia: Ja też…
Chrzestna: (zupełnie poważnie) A…to po to bierzecie przyczepkę.

#

Krótki opis sytuacji: Ola ma 3 latka. Siedzi koło mnie na łóżku. Swoje stópki wsunęła pod moje łydki.

Ja: Ale Ty masz gorące nogi!
Ola: Ja?
Ja: Nie, ja…
Ola: A…

##

LISTOPAD 2008

#

Ż: Pijemy to wino?
Ja: Nie wiem.
Ż: Twoje ‚nie wiem’ wcale mi nie pomogło… Są tylko dwie możliwości! Tak albo nie!
Ja: To są trzy…ja wybieram „albo”…

#

Napis na murze, z odrobiną cenzury:

Po ch*j mi muzg
przecie mam dres

##

STYCZEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji: Rozmowa A z Ż o zapachach. Mowa o X, który nie grzeszy czystością, a co za tym idzie – ładnym zapachem.

A: Lubię swój zapach… Ciekawe czy X lubi swój…
Ż: On nie wie. Jakby go poczuł to by się umył…
A: On jakby poczuł to by umarł…

#

Krótki opis sytuacji: Mokre buty stawiamy przy grzejniku, ale nie można za blisko…!

Ja: Ty! Buty mi się chyba zaraz stopią!
Ż.: A dlaczego? Bo trzymasz w nich stopy!

##

MARZEC 2009

#

Krótki opis sytuacji: A. chce spać, Ż. jeszcze nie. Rozmowa międzyłóżkowa:

Ż.: Pogadajmy…
A.: O czym?
Ż.: O życiu.
A.: Ok, ale tylko chwilę…  Ż Y C I E!
Ż.: Życie…
A.: No to cześć.

#

Krótki opis sytuacji: Wykład z historii opieki społecznej. Poruszany jest temat opieki nad wdowami i tego, że dzisiaj kobiety owdowiałe radzą sobie lepiej niż owdowiali mężczyźni.

Wykładowca: Kto się urodzi – musi umrzeć. Jak wejdzie w małżeństwo to też musi umrzeć… Małżeństwo nie zabezpiecza…

#

Krótki opis sytuacji: Ćwiczenia z historii opieki społecznej.

Wykładowca: Żeby brzydko nie powiedzieć, Papkin był gołodupcem.

#

Krótki opis sytuacji: Jedziemy z K. mpk’iem. Ja mam niby-skórzane rękawiczki.

Ja: Zobacz, czy moja ręka nie przypomina Ci łapy orangutana?
K.: ?
Ja: Tylko włosów brakuje… Ale może jakbym ogoliła dłoń to by się zaczęły zapuszczać?!
K: To Ty masz włosy na ręce?
<obie zaczynamy dokładnie obserwować dłonie>
Ja: No jakieś malutkie by się znalazły…
K.: Ja nie mam włosów na dłoniach!
Ja: Bo Ty jesteś aktywna małpa i Tobie się wytarły!

#

Krótki opis sytuacji: Od kilku dni nie jem po 18tej (postanowienie takie). Jestem u K. i jest baaaaaardzo późno…albo wcześnie, ogólnie – środek nocy.

Ja: Będziemy jadły po 1 w nocy?!
K.: No już jest nowy dzień, czyli przed 18tą!

#

Krótki opis sytuacji: Lekcja wf-u, nie chce mi się ćwiczyć.

Ja: Ale ja mam za ciężkie biodra!
Pan Mgr: Jakie ciężkie?! Chuda laska! Waży ze 40 kg!
Ja: Ja?
Pan Mgr: No, moja córka waży 46 kg i jest w trzeciej klasie.
Ktoś: Podstawówki???
Pan Mgr: No! Ona taka potężna i gruba, taki monstern!

##

KWIECIEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji:Jadę autobusem PKS. Rozmowa dwóch kierowców.

Kierowca:
Dzisiaj to już nie znajdziesz robotnika za 800 zł.
(chwila zastanowienia)
Chyba, że murzyna… ze Związku Radzieckiego.

##

CZERWIEC 2009

#

X. Jakoś mnie tak brzuch dziwnie boli… Jakby na ciążę…?

#

Krótki opis sytuacji: Nie do końca znany temat rozmowy, bo głośno było i w ogóle… Mowa ogólnie o łazience.

A.: …w której jest syf i ubóstwo i brud też.

##

WRZESIEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji: G. (usłyszałam w poczekalni) chwyta za telefon i wybiera numer. Po chwili…
G.: No cześć, tu Grażyna. Słyszysz? Słuchaj…yyy…coś miałam mówić…no nie wiem, zadzwonię później…

##

LISTOPAD 2009

#

Krótki opis sytuacji: Robimy sobie autofotkę, oglądamy ją i oceniamy.

K.: Twój policzek skrzywił mi nos! (pac mnie w twarz i…) a ty niedobry policzku!

#

Krótki opis sytuacji: K. próbuje mi wyjaśni gdzie mieści się NFZ.

K.: Widzisz ten budynek?! O ten, co ma ścianę…!

##

GRUDZIEŃ 2009

#

Ksiądz: Teraz pomódlmy się za zmarłych… szczególnie za tych, którzy odeszli.

##

STYCZEŃ 2010

#

O CPN, czyli o filozofii CycPicNicu, czyli o etapach w życiu każdego mężczyzny, których jest 3:
1) cyc
2) pic
3) nic

#

E.: WC = Wytwórnia Copy

#

Krótki opis sytuacji: Siedzę u A. w pokoju i się śmieję sama do siebie.

Ja: Ja to już jakieś schizy mam… Siedzę i sama do siebie się śmieję bez powodu…
A.: Dobrze, że się śmiejesz, a nie płaczesz
Ja: No ale łzy w uszach też mam…

##

PAŹDZIERNIK 2010

#

Wprowadzenie: S. miała zamiar wybrać się z E. po bilet miesięczny.

S.: Oj, ja jutro nie kupię biletu! Bo mi mama pieniędzy nie dała…
E.: To ja ci mogę pożyczyć.
S.: To ile ty masz pieniędzy?
E.: Dużo!
[po chwili, z chytrą miną]
S.: A kupisz mi torebkę?!

#

Wprowadzenie: A. biega po mieszkaniu i wszędzie powtarza:…

A.: Tak sobie tu troszkę pohasam!

[E. w kuchni je kolację. A. wpada „pohasać do kuchni.]
A.: Pohasam tez koło ciebie.
E.: Hasaj, hasaj. Jeszcze krzycz ‚pata taj, pata taj’.
[Na to A. z oburzeniem:]
A.: Ale ja nie mogę krzyczeć ‚pata taj’, bo ja nie jestem konikiem, tylko dziką łanią!

##

GRUDZIEŃ 2010

#

M.: Przestań! No co??? Ja tylko leżę!
A.: A ja co?
M.: A ty się przyczajasz!

#

A.: Nie będę siedziała na rogu.
B.: No nie siedź – lepiej dmuchać na zimne!

#

A. siedzi z E. przed laptopem i oglądają zdjęcia.
Nagle S. pyta:

S.: Ej, nie wiecie gdzie mój okres jest?! Pewnie stał pod drzwiami i czekał aż mu otworzę, ale ty E. go pewnie szybko ukradłaś!

#

Wymiana wiadomości między dwiema płciami, czyli dobrego złe początki.

Kobiety:
W imię sąsiedzkiej znajomości mógłbyś się raz poświęci. To Wy kończcie i chodźcie do nas! Koniec kropka.

Mężczyźni:
W imię wszelkiej świadomości chodźcie do mnie i koniec, będzie fajnie fajnie fajnie i jeszcze lepiej.

Kobiety:
W imię wszelkiej nieświadomej męskiej rycerskości! Gdzie Wasza duma?! Kobiety na Was czekają a Wy co?

Mężczyźni:
W imię wszelkiego i wszystkiego, dumę męską najbardzieć poczuć można w intymnym doborowym towarzystwie gdzie niczego Wam nie zabraknie Niewiasty.

Kobiety:
Myśmy niewiasty wielce cnotliwe, dlategóż nie wypada nam przebywać w towarzystwie czysto męskim, nie każcie nam, damom, zasad swoich łamać! Chodźcież tu!

Mężczyźni:
Skoro myśmy rycerzowie to także swoje miecze między nami położymy i bawić się będziemy po wsze czasy.

Kobiety:
Dla nas, cnotliwych niewiast, aczkolwiek do ugody zdolnych, spacery po dworze w ciemną noc niebezpiecznymi by mogą. Więc mogliby nasi rycerze wsiąść na rumaki swe i po damy się udać! Tzn. wyjdźcie po nas!

Mężczyźni:
Już odpalamy swe wszystkie konie jakie mamy i gonimy pod We stopy, gdzie zatem być mamy?

Kobiety:
Tam, gdzie do wiadomości publicznej ksiądz z ambony podał, czyli pod karczmą przez plebs PALERMEM zwaną. Za ile Was się spodziewać możemy?

Mężczyźni:
Jeżeli macie swe zagrodę przygotowaną i miejsce dla nas społeczników gotowe toż my odpalając swe rumaki chętne przygody już w momencie do Was gonimy Niewiasty.

Kobiety:
Przybywajcie a i miejsce jakoś wyczarujemy!

##

STYCZEŃ 2011

#

E.: Jak zadzwoni to daj mi słuchawkę.
S.: No i E. powie „Cześć, to ja, nowa dziewczyna A. Byłeś taki kijowy, że aż zmieniła orientację.”!

#

A. usłyszała od (nie)pięknego nieznajomego:
Pięknie się prezentujesz! Jak widokówka!

#

J.: Znowu był na lodowisku?
Ż.: Był… Ale on chyba jest gejem, ja na niego zerkam, uśmiecham się a on nic!
S.: Przynajmniej macie wspólne zainteresowania… oboje interesujecie się facetami!

##

LUTY 2011

#

X krzyczy przez całe mieszkanie do Y…

X: Y! Dzisiaj w TV fajny film!
Y: Gdzie?
X: No na KANALE.
Y: Jaki?
X: Zapomniałam jaki tytuł.
Y: No a o czym?
X: Oj no fajny jakiś. O seksie coś czy coś.

Tytuł filmu: Rozmowy nocą :p

##

KWIECIEŃ 2011

#

Perełki rajdowe:

1. .
Wprowadzenie: A. zapatrzyła się na swoją towarzyszkę podróży, K..

K.:Co?
A.: Nic, chciałam sobie na Ciebie popatrzeć.
K.: A no, dawno się nie widziałyśmy… To dawaj jeszcze raz!

2.
Wprowadzenie: K. maszeruje za A., która ma na plecach wielki plecak, do którego przyczepione są dwie karimaty.

K.: Wyglądasz jak wielki plecak na krótkich nóżkach!

3.
Wprowadzenie: Podczas marszu.

A.: Nie lubię wchodzić pod górkę. Ale schodzić też nie!

4.
Wprowadzenie: Pan Kierownik-Przewodnik szukał odpowiedniego miejsca na ‚posiad obiadowy”. Oszczędził uczestnikom rajdu zbędnych kroków i poszedł sam.

J.: Jak zamacham to tu, jak się zadrę to tam!

5.
Wprowadzenie: A. zachwyca się widokami w pięknym wąwozie. Robi oczywiście masę zdjęć!

K.: Nie rób mi zdjęć!
A.: Nie robię Tobie, tylko krajobrazom!
K.: Przecież tu nie ma krajobrazów, to wąwóz i on wszystko zasłania!
A.: Twój realizm mnie przytłacza…

6.
Wprowadzenie: Wchodzenie po dość stromym i śliskim zboczu, dość długo i bardzo wycięczająco.
X: Uważam ten moment za godny powiedzenia „KU*WA!”…

7.
Wprowadzenie: Mowa o kleszczach. Skutek: paranoja. Drugi dzień rajdu. Kąpieli brak.

A.: Wszystko mnie swędzi! Na pewno mam już tysiąc kleszczy!
Ł.: Pocieszę Cię: jutro będzie Cię swędziało jeszcze bardziej… Ale z brudu. Czyli jak się będzie wałkować to nie kleszcz – kleszcze się nie wałkują. 🙂

8.
Wprowadzenie: A. wpadła mucha do oka. Stworzyła własną teorię na ten temat.

A.: Mucha została wchłonięta! Moje oko tak siedzi, siedzi i się rozgląda. Zobaczyło trochę białka i cap! Zjadło muchę!

9.
Wprowadzenie: A. i K. sformułowały nazwy dla etapów następujących po sobie, zmierzających do nastąpienia zgonu z wycięczenia. Oto one:

1] Bezustanne gadanie.
2] Przedłużające się milczenie.
3] Nerwowy chichot.
4] Agresja i autoagresja.
5] Omamy wszelkiego kalibru.
6] Pojawienie się alter-ego.
7] ZGON

Pomiędzy fazami może nastąpić regres, możliwe jest także łączenie się objawów.

10.
Wprowadzenie: A. robi zdjęcie zalanemu kawałkowi wąwozu.

K.: Co Ty, kałuży nie widziałaś?
A.: Ja widziałam, ale może spotkam kogoś, kto nie widział to mu pokażę.
K.: …cięta riposta.

##

MAJ 2011

#

S. . bardzo chciała iść na koncert, ale pojawiła się na niebie brzydka chmura, grzmiało i błyskało. Po pewnym czasie sytuacja się poprawiła i S. poszła skontrolować sytuację na balkon.

S.: Będziem żyć!
Ja: Będzie mrzyć? To ja nie idę!

#

A. pisze z kolegą, dość intensywnie. Ja i S. się nabijamy 😛

S.: Jak tam, będzie robota?
A.: Kopanie rowów chyba!
Ja: Rowa Ci będzie kopał? To już tak daleko zaszliście?

##

LISTOPAD 2011

#

Korepetycje. O. czyta coś po angielsku.

O.: …fiften…
A.: Nie fiftEN tylko ‚in’!
O.: A co to za różnica???
A.: No taka, jakbyś powiedział kora zamiast kura.
O.: No i?
A.: A widziałeś korę, która znosi jajka?
O.: No jak są w niej robaki…
#
Korepetycje. Analizujemy obrazki w ćwiczeniu do matematyki.
A.: No to teraz policz o ile obniżyli cenę drukarki. Swoją drogą ciekawe czy to drukarka laserowa czy atramentowa…
O.: Raczej atramentowa. I uwaga, teraz będzie suchar! Bo laserowa wydaje inne dźwięki!

##

GRUDZIEŃ 2011

#

Szła za mną para, prawdopodobnie studenci….

On: Dzisiaj wieczorem będę miał romans z kończyną górną…

#

Korepetycje.

X.: ALe jak ja mogłem pomyśleć, że tak to tak?!!!
Ja.: Że co?
X.: Nic… To było żywcem wyrwane z mojego mózgu.

#

Na stancji.

A.: Dajcie mi worek!!!
S. (bardzo spokojnie): A co? Będziesz rzygać?
A.: …na śmieci…

#

Korepetycje.

Graniastosłup, który w podstawie ma trapez to według mojego ucznia GRANIASTOSŁUP TRAPEZATY 🙂

##

CZERWIEC 2012

#

X: Ta dziewczyna, co czasami chodzi te papiery podpisywać, to ma córeczkę malutką, 2 miesiące ma…
Y (przerywa): A chłopa nie ma???
X (wkurzona): Nie ma! Z wiatrem zrobiła!!!

#

Z Archiwum GG:

A.: jednak z niego to taki trochę czarodziejski, no bo nie do końca wiejski…
Przesiąkł trochę Warszawą…
S.: No wlasnie o to chcialam zapytac 😀
A.: ale bardziej w mowie…
S.: dobrze ze na slasku nie pracuje!!!!!!!!!!!

#

Podróż z MPK Lublin.

X.: Czułam się jakbym jechała z geriatrią na wczasy do Ciechocinka!

##

WRZESIEŃ 2012

#

Na koloniach.

B.: Proszę Pani! On się znowu spierdział!!!
Ja: Chłopcy ja o tym nie muszę wiedzieć…sama się Wam nie chwalę takimi rzeczami, więc i Wy nie musicie…
K. (15l.): To dziewczyny pierdzą???
Ja: Wiesz…nie! 😛
K.: Tak myślałem właśnie… (i zupełnie spokojnie odszedł)

#

Na koloniach.

p.M.: Góry ciągle rosną.
p.A.: Ale przecież kropla drąży skałę!
#

Na koloniach.

p.K.: On uprawiał owce.
p.A.: Dzieci! Patrzcie na prawo, jak pięknie owce rosną na pastwisku!

##

LISTOPAD 2012

#

A.: Coś śmierdzi dymem z nadwora…

S.:  Co Ty mówisz? Śmierdzi dymem z „nadwora”???

A. (wybucha śmiechem): Znad czego???

#

Na zajęciach z elementów prawa (na Rachunkowości) pan W. opowiadał o wypadkach przy pracy i w drodze do niej.

P. W.: Gdzieś tam chłopak nawet dostał, chyba dokładnie nie wiem, paraliżu!

#

A. rozmawia z K. o swoich sercowych rozterkach, które pojawiły się tak nagle, że ją samą zaskoczyły.

A.: No i sama nie wiem co teraz…
K.: Weź Ty to przemyśl… albo lepiej nie!!

#

A. siedzi obok S., która trzyma swojego jaśka z wielką metką. Jasiek z jakieś egzotycznej wełny.

A.: Mogłabyś obciąć tę metkę!!!
S.: To nie metka! Niech wszyscy wiedzą, że dostałam poduszkę od tej „Firmy”!
A.: Myślisz, że ktoś zna tę „Firmę”???
S.: Myślę, że do wszystkich dzwonili…

#

E.: Ile mi zajmie napisanie egzaminu?
A.: Nam? Takim mózgom?! Chwilę!
E.: To przyjdę na koniec zajęć i sobie napiszę…
A.: To ja mam pisać sama?! Weź…będę musiała się pouczyć!

##

GRUDZIEŃ 2012

#

Jechałam autobusem mpk z grupą małych dzieciaczków – taka drobna wycieczka, z tego co zrozumiałam, do Zamku.

Dz. 1: Paulinka! A ty już podpisałaś legitymację?

Dz. 2: Nooo…

Dz. 1: Bo ja mam długie nazwisko i ciągle ćwiczę, żeby się zmieścić…

##

STYCZEŃ 2013

#

Uczymy się z K. Ona swoje, ja swoje. Co jakiś czas dzielimy się ciekawostkami.

K.: Jung stwierdził, że człowiek w połowie życia jest w stanie zaakceptować u siebie cechy płci przeciwnej.

Ja: O rany… To mi niedługo przyjdzie umierać!!!

K.: A dokonałaś już bilansu połowy życia?

Ja: ???

K.: Zmiana zainteresowań, talentów i kryteriów oceny zjawisk…

Ja: Zdecydowanie tak!!!

K.: No to kurde niedługo umrzesz!

#

Paweł chwali mi się swoim bardzo dobrym wykonaniem „Lokomotywy” na zaliczeniu z emisji głosu.

Ja: Może zostaniesz maszynistą, skoro masz takie wyczucie lokomotywy?
P.: Maszynistą być nie planuję, mam pociąg do innych rzeczy
Ja: Masz rację, nie idź tym torem…
P.: Jeszcze mama jak się dowie, że studia poszły na marne i jestem maszynistą, to da mi szlaban i będę musiał mieszkać na dworcu…
Ja: A tam to już Ci tylko wykolejenie grozi…!

##

KWIECIEŃ 2013

#

SUCHAR WIECZORU

-W sumie przez te kilka lat oswoiłyśmy to mieszkanie…
-No…
-W sumie jedyne czego nie udało nam się oswoić to dziadki spod dwójki…
-No… Od nich to łatwiej już byłoby…tygrysa oswoić.

#

-Wiesz, że jak karaluch dotknie człowieka to szybko ucieka i idzie się myć?
-Ale karaluch czy człowiek?

##

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane.

Projekt prywatny :D

Wpadłam na genialny pomysł!
Swego czasu prowadziłam jeszcze jednego bloga (a właściwie trzy), na których umieszczałam podsłuchane, powiedziane i zasłyszane śmieszne teksty rozmów i kłótni. Niestety, nie wiem dlaczego, zapominałam hasła do takiego bloga, założyłam więc drugiego – po kilku miesiącach ta sama historia i ostatecznie do trzeciego nie mogę się w ogóle zalogować, bo coś się zmieniło w sposobie logowania i mój stary login nie jest w ogóle rozpoznawany.
Dlatego też, by ocalić to wszystko od zapomnienia, tworzę tu dodatkową kategorię „Podsłuchane”, w której będę umieszczać te teksty. Zamierzam skopiować tu wszystkie dotychczasowe.  Oczywiście nowości też będą się pojawiały w miarę możliwości 🙂
Zachęcam do czytania i życzę dużo uśmiechu!

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane.