Roztocze zalane słońcem :)

45 Rajd Studencki Roztocze Wiosną przeszedł do historii. Mój już 5ty!

20150413_201212

Tym razem tylko dwie noce i dwa dni, ale i tak uważam ten rajd za najfajniejszy.

20150411_133234

W piątek dotarłyśmy dopiero na ognisko, gdzie wytrzymałam po raz pierwszy aż prawie do końca i nawet śpiewałam.

20150410_224533

Pogoda była przednia, towarzystwo jeszcze lepsze.

20150411_164836

Nocleg był w domkach – trochę utrudniło to integrację, ale przynajmniej do wc nie było takich wielkich kolejek. Za to zimno było potwornie!

20150412_091041

I tradycyjnie kilka żartów sytuacyjnych i tekstów niekoniecznie poważnych.

-Zastanawialiśmy się, czy was zaczepić, ale myśleliśmy, że jesteście z liceum. Potem doszliśmy do wniosku, że to taka prowokacja – my Was zaczepimy a potem trafimy na pierwszą stronę Fakttu „Pod przykrywką krajoznawstwa – pedofilia, orgie i pijaństwo”

K.: Wy nawet nie wiecie ile mnie kosztowało dotarcie tutaj z Warszawy! Wydałam dzisiaj 5 zł na toaletę!
Chyba Ojciec Mateusz: Przyjechałaś tu toaletą???

Ojciec Mateusz: A gdzie Żelka pracuje?
K.: E… Ona to jest takim dnem społecznym…

Ja: Ale mnie podrapały te róże…
Ktoś zza pleców: Tańczyłaś na rurze?

B. proszę kojarzyć z kobietą wędrującą nierozłącznie w towarzystwie tamponów 😛
A.: Odprysnął mi lakier z paznokcia…
B.: Popatrz na mnie… (pokazuje zdrapane do połowy pazury) Zdrapałabym jeszcze, ale cholera nigdzie mi nie odstaje żaden lakier.
A.: Weź to zostaw, po co tam dłubiesz?
B.: Oj, bo mam potrzebę sobie pogrzebać!
A.: To w nosie sobie pogrzeb.
B.: No właśnie nic tam nie mam…
A.: Ja nawet też, to chyba to powietrze roztoczańskie. Możesz jeszcze pogrzebać w uchu, ale ryzykujesz, że coś stamtąd wygrzebiesz… Ja bym się zastanowiła…
B.: No tak, lepiej to zawieźć do domu.
A.: To zostaje Ci d*pa!
B.: Dziękuję, tam już grzebałam…
…na postoju.

J.: Kobieta jak ma pieniądze a nie ma czego kupić, to kupi nawet dwie metalowe kulki, po czym jedną i tak zgubi a drugą zepsuje.

Rajdy, tak jak i dzieci na koloniach, uczą bezpośredniości, otwartości i sprawiają, że człowiek robi rzeczy, których poza rajdem by nie robił. Każdy może tu sobie dopisać własny scenariusz i sądzę, że ponad 90% z nich albo już zostało zrealizowanych, albo będzie na kolejnych rajdach.

20150411_155127 (2)
Jest się brudnym, śpi się obok obcych ludzi, pije się wszystko z tej samej butelki (nikt po sobie nie wyciera, bo wszyscy mają brudne ręce) i je kto co ma. Śmierdzi się dymem z ogniska i ma się piach w zębach, a po powrocie z rajdu „mam gluty jak po żniwach”. Mimo, że każdy ma swój bagaż i swoje wszystko, dzieli się tym wszystkim z innymi – nieważne czy to z potrzeby serca czy dlatego, że już ciężko mu to nieść – ważne, że akurat o tobie pomyślał, ewentualnie ty byłeś najbliżej…

20150411_110422

I to jest piękne, że nikt nikomu wilkiem, że codzienność ma zakaz wstępu do lasu, że możesz pogadać o wszystkim i o niczym, że zdecydowaną większość wędrowców widzisz kolejny raz, ale w rocznych odstępach a i tak czujesz, że już dobrze się znacie.
I to jest piękne!

Rajd to stan umysłu! Nie zrozumie tego nikt, kto sam tego nie przeżyje.
Polecam!

A w zeszłym roku było tak: https://apyzrks.wordpress.com/2014/04/09/no-i-po-rajdzie/

Dodaj komentarz

Filed under Roztocze, Szuflada.

Wyniesione z biura

Klient przyszedł, żeby zapłacić za usługę naszego biura. Wypisałam mu kwitek, podaję, a on mi kładzie papierkowe pieniążki, brakuje 2 zł.

K.: Końcówkę pani dorzuci.
Ja: Ja? Czemu ja…?
K.: A czemu nie?
Ja: Stawia mnie pan w kłopotliwej sytuacji, bo nie potrafię odmawiać…
K.: O, to dooooobrzeee… Ja lubię takie, co nie odmawiają!

Dodaj komentarz

Filed under Szuflada.

Wróciłam. Ja, dumny hydraulik!

Jestem. Nie mam zamiaru się tłumaczyć. Po prostu jestem z powrotem i opowiem Wam o mojej łazienkowej przygodzie.

Wczoraj siedziałam do 21 u E. Przekonała mnie żebym spróbowała się wcześniej położyć to może uda mi się wstać jak należy rano. Wróciłam więc z zamiarem relaksu i pójścia spać przed 23. Postanowiłam wytestować w końcu mój nowy korek do wanny 😀 U mojej współlokatorki był chłopak…

Nalałam sobie wody, i siedziałam trochę w pachnącej pianie, nawet nogi ogoliłam 😛 Wyciągam korek, żeby się oprysznicować z tej piany i wyłazić, ale nic się nie dzieje…. Woda jak stała tak stoi!!! Skurczybyki zapchali odpływ!!! No myślałam, że pójdę na golasa do nich i bez pukania wparuję i każę mu się babrać w tym syfie (i w moich zgolonych włoskach :P). Ale policzyłam do 10 i zaczęłam wytwarzać korkiem podciśnienie żeby tam gdzieś coś ruszyło…i maltretuję tą dziurę odpływową i uciskam, w końcu coś bulknęło i zaczęło powolutku spływać. Nie było tornada… ledwie zauważalnie spadał poziom wody. No i jak już w sumie pokrywała tylko dno to znowu stanęło wszystko… Podymałam korkiem znowu i cofnął się syf jakiś… Myślałam, że puszczę pawia i dołożę do tych rur zapchanych.

Kreta tylko końcówka była, więc poszłam zagotować wodę i wsypałam trochę tak żeby w odpływ wpadło i od razu ten wrzątek. Ale wiecie, woda już była zimna ta, co stała, więc tylko się troszkę zapieniło, poszły 2 duże bąble powietrza z odpływu  i znowu nic. Więc dosypałam jeszcze trochę i cały czajnik wrzątku wlałam… Zapieniło się i nic… Więc stwierdziłam, że starym korkiem podymam jeszcze, tylko już założę rękawiczkę, żeby mi nie zjadło ręki… Schyliłam się po rękawiczkę za pralkę, odwracam się…a tam…nie ma wody!!! 😀

Odkorkowało się tak, że jak później w ramach sprawdzenia nalałam trochę wody i spuściłam, to pierwszy raz zobaczyłam w tej wannie tornado!!! Bo odkąd tu mieszkam, strasznie wolno spływa… Na wszelki wypadek jeszcze wsypałam końcówkę Kreta i wrzątkiem zalałam, po 5 minutach wlałam cały czajnik wrzątku i mam nadzieję, że to przepchałam… Cała akcja zajęła mi 40 minut!!! Spać poszłam po 23…

KONIEC.

Ps. Dzięki A. za to, że mi przypomniałaś (może nie bezpośrednio, ale zawsze) o tym, że czasami lubię pisać.

Dodaj komentarz

Filed under Szuflada.

No i po RAJDZIE!!!

Kochani! Poszłam, wiele kilometrów przemierzyłam i wróciłam!

Jak zawsze było super! Mówią, że przeszliśmy około 100 km przez te trzy dni, ale trochę w to nie wierze. Chociaż, z drugiej strony, patrząc na moje stopy, które dopiero dzisiaj zaczęły wystawać spod opuchlizny to zaczynam w to wierzyć.

W piątek wyruszyliśmy spod lubelskiego pkp. Już w drodze mpkiem miałam przygodę, bo trafiłam na bardzo rozmownego pana, który tak płynnie przechodził od tematu do tematu, że nawet nie wiem kiedy od Roztocza przeszedł przez Radwańską do swoich dwóch fakultetów i zielarstwa… Pojechaliśmy busem do Biłgoraja. Stamtąd, zaraz po zakupach w Lidlu i Biedronce, ruszyliśmy w trasę. K była trochę niezadowolona, bo nie kupiłyśmy mleka w tubce ale i tak miałyśmy tyle słodyczy, że nakarmiłybyśmy małe przedszkole.

Pogoda była doskonała! I wszystko było pięknie i cudownie aż do momentu kiedy wleźliśmy w zielone, niewidoczne na pierwszy rzut oka, bagno!!! Jedna dziewczyna wpadła po same pachy do wody… Ka miała adidaski więc się zdziwiłam, że nie zostawiła ich przypadkiem w tych moczarach… Ja wpadłam w pewnym momencie po kolana i myślałam, że o ile w ogóle wyciągnę nogę to na pewno bez buta. Wpadłam w panikę i zaczęłam się drzeć i szukać ratunku. Co ciekawsze akurat nagrywałam filmik, ale nie nadaje się on do publikacji 😛 Ka i K zamiast mi pomóc i mnie ratować, stały i się śmiały… Bagno działa jak ruchome piaski – im więcej wierzgasz tym głębiej wpadasz. Stwierdziłam, że impregnacja butów była bez sensu, bo ta woda, która nalała się górą nie miała jak wypłynąć 😛 Wszyscy mieliśmy mokro w butach… A niektórzy to i w majtkach.

2014-04-04-857b

Dotarliśmy do Kocudzy około 18, ale błądziliśmy po tej wiosce ponad godzinę zanim znaleźliśmy miejsce  naszego noclegu. Międzyczasie Ka połamała płot jednej z piosenkarek z Jarzębiny. Pomógł jej w tym kierownik. Wszystko skończyło się limem pod okiem no i rozwalonym płotem 😛

2014-04-04-862Spaliśmy w jakimś ośrodku kultury/remizie/sali weselnej – trudno powiedzieć co to konkretnie było. Nam udało się zaklepać miejscówkę na scenie 😀

2014-04-04-863b

A to nasze legowisko:

2014-04-05-870Od lewej: Ka, ja i K.

W piątek wieczorem było ognisko. Chwilkę tam posiedziałam, ale od przodu było mi gorąco, a od tyłu zimno więc sobie poszłam.

2014-04-04-869Ka obudziła mnie po jakimś czasie i wypiłyśmy sobie Reddsa gadając o życiu 😀 Koleś z grupy rowerowej zrobił taką bardachę na ognisku, że następnego dnia gospodarz chciał nas wyrzucić…

W sobotę wstaliśmy wyjątkowo wcześnie i nawet wcześnie jak na rajd wyruszyliśmy w trasę. Buty mi nie wyschły przez noc. Było strasznie zimno i niektórzy się rozgrzewali procentami z eleganckich piersiówek.

-Masz, pij.
-Nie piję dzisiaj.
-Y? Jak to?
-Tamponów mi nie wystarczy.

Nogi nawet mnie bardzo nie bolały, więc nawet nie musiałyśmy się z K ściskać za ręce.  Szliśmy dużo i lasem i asfaltem.  Obiad był w wielkim wąwozie, do którego ledwo dolazłyśmy.

2014-04-05-877Rosły tam dziwne kwiatki…

2014-04-05-876Była herbata z kociołka…

2014-04-05-880…i pyszne Zwierzaki, które w sobotni wieczór wyparowały jak przysnęłyśmy…

1.Wylosuj
2.Nie jedz jeszcze!
3.Powiedz co wylosowałeś!
4.A teraz pokaż!
5.Możesz już zjeść.

2014-04-05-882

Szliśmy i szliśmy aż zaczęło się ściemniać…
K: Ej, Ż, wzięłaś latarkę?
Ja: No ja swoją mam. A ty swojej nie wzięłaś?
K:No jakoś nie. Ale tak czy siak wszyscy nie będziemy jedną latarką świecić…
Ja: Jak się już całkiem ściemni to zdejmiesz bluzkę  i będziesz świecić… [szeptem do Ka: PUSTKAMI!]

K niosła musztardę, która się jej uzewnętrzniła w plecaku, w związku z czym niezjedzone kanapki trzeba było w czymś przechować…Dobrze, że zakosiłam kilka rękawiczek z Lidla 😛

2014-04-06-886

Wróciliśmy do bazy około 21. Cała nasza grupa po sobotniej wędrówce była tak zmęczona, że mniej więcej o 22.00 90% grupy spało… Mimo, że poza nami na sali było pewnie jeszcze z 60 osób, większość pod wpływem 😛 Wydaje mi się, że w okolicach północy obudził się w nas rajdowy duch, który obudził nasze ciała. W związku z rowerowym przypałowcem z piątku, w sobotę nie mogliśmy zrobić ogniska w sobotę, więc śpiewy odbywały się na sali. K poszła śpiewać, a ja i Ka siedziałyśmy w śpiworkach, słuchałyśmy i konsumowałyśmy prowiant przeznaczony właśnie na ten wieczór. Akurat mojej puszki nie ma na zdjęciu. Była wypełniona czymś o smaku owocowym i było to smaczne 😉

2014-04-05-885

Wieczór upłynął nam szybko, poprzebijałyśmy sobie pryszcze i poszłyśmy spać 😛

Niedziela przywitała nas niską temperaturą i deszczem, co utrzymało się cały dzień. Ogólnie było trochę ciężko, bo postoje kończyły się zamarzaniem ciała… K kupiła sobie mleko w sklepie i kończyła ja czekając na powrotnego busa z Gromady do Lublina. Każdy wziął po łyku, więc i ja spróbowałam(!)… Nie uwierzycie!!! Posmakowało mi!!! 😀

Było super! Strasznie szybko mi te trzy dni upłynęły. Wróciłam śmierdząca wilgocią, zmęczona, szczęśliwa, spuchnięta, z sinymi małymi palcami u nóg, dumna, że dałam radę i zadowolona, że zdecydowałam się pójść, mimo, że było momentami dyskomfortycznie (neologizm stworzony przez Ka). Czekam jeszcze na zdjęcia od S i J, ale nie wiem kiedy uda mi się je zdobyć więc na razie cieszę się z tych, które mam 🙂

 

2 komentarze

Filed under Roztocze, Szuflada.

Pozbierałam się do kupy :)

Im człowiek ma więcej wolnego czasu tym mniej jest w stanie zrobić. Jestem tego idealnym przykładem! Co prawda pracy jeszcze nie znalazłam, ale mam nowe dzieci korkowe i to dało mi niezłego kopa 🙂 Tydzień zleciał mi tak szybko, że się nawet nie zorientowałam (przez co nie odrobiłam też pracy domowej z angielskiego…). Fajnie jest mieć co robić i muszę sobie to często powtarzać, bo o dobrych rzeczach za szybko się zapomina! I niech mnie ktoś kopnie w kostkę jeśli zacznę narzekać, że nie mam czasu albo, że mam za dużo na głowie!!!

Już niedługo kolejny Rajd Roztoczański 🙂 Mam nadzieję, że nic się nie wydarzy i bez problemu będę mogła powędrować. Potrzebuję tego. To dobry sposób na rozpoczęcie sezonu wiosna/lato 2014 🙂 Na wszelki wypadek miałam się nie napalać na ten rajd, bo jednak jeszcze sporo czasu (start 7 kwietnia), ale przeczytałam sobie https://apyzrks.wordpress.com/2013/04/15/dzienniczek-rajdowy-czyli-roztocze-sniegiem-i-blotem-malowane/ i jednak się już napaliłam… 😉 Myślę, że nie będzie takich fatalnych warunków jak ostatnio dlatego też pragnę z całych sił pójść… Chyba nawet zamówię sobie ochraniacze na buty… Co roku dokupuję jakiś element do mojego turystycznego ekwipunku, w tym roku planowałam latarkę czołową, ale T. obiecał mi pożyczyć (chyba, że sam się skusi na pójście – wtedy mi nie będzie potrzebna, on będzie świecił :P) więc mogę sobie pozwolić na inny zakup 😀

Dodaj komentarz

Filed under Szuflada.

Burrito smutku…

W poniedziałek, który nie był najlepszym dla mnie dniem, po korepetycjach polazłam do K. Miałam tylko trochę posiedzieć, ale oczywiście wróciłam następnego dnia w południe 😛 Humor miałam adekwatny do beznadziejności dnia. Karo pokazała mi obrazek odzwierciedlający mój stan.

burrito_smutku_2014-01-14_18-38-20Ja: Ja bez opatulania się jestem burrito smutku!
K.: Nie! Bez opatulania się jesteś tylko smutku…

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane.

PODSŁUCHANE w latach 2008-2013

KWIECIEŃ 2008

#

Pani A.: Ja cię tu zaraz!
Pan M.: A ja cię później!

#

Michał: Gdzie kobieta twojego życia?
Mariusz: Która?
Michał: Nie pytam o twoją mamę…
Mariusz: Już jedzie.

##

MAJ 2008

#

M: Biorę rower i jadę. Wiesz gdzie?
Ja: Nie wiem.
M: Do Norwida. A wiesz po co?
Ja: No nie.
M: Kaczyńskiego posłuchać. (…) Biorę Rudego i idziemy sie pośmiać.

#

Ja: W. Jak Ty zgrabnie wyglądasz w tych spodniach!
W.: I co z tego jak i tak nie zdam matury…!

#

Pan: A jaka ma być ta brama?
Pani: To znaczy co?
Pan: No podwójna, pojedyncza, jedna część szersza od drugiej, podnoszona…?
Pani: No ja to bym chciała żeby ona czerwona była.

#

Krótki opis sytuacji:
Zbliża się burza, córka Pana Krzysztofa na spacerze bez parasola, Pan Krzysztof idzie z parasolem, spotyka po drodze Pana Jana…

Pan Jan: Gdzie Ty idziesz?! Przecież zaraz będzie lało!
Pan Krzysztof: Masz Ty jedynaczkę?
Pan Jan: No mam.
Pan Krzysztof: Ja też mam…
Pan Jan: A… No też racja…

#

Krótki opis sytuacji: Oglądam z koleżanką jej zdjęcia z wakacji, przed naszymi oczami fotka przedstawiająca 3 osoby: koleżankę i jej tatę w kajaku oraz jej brata na desce windsurfingowej.

Koleżanka: Tu płyniemy z tatą po mojego brata, bo nie mógł wrócić.
Ja: Skąd wiedzieliście, że nie może? Zadzwonił do Was?
Koleżanka: Nie, ale widzieliśmy, że sobie nie radzi…

##

CZERWIEC 2008

#

Krótki opis sytuacji: Jesteśmy na Nocy Kultury w Lublinie. Na mapce szukamy jakichś atrakcji.

Ja: Zobaczmy Podziemia Lubelskie!
Kolega: A gdzie one są?
Koleżanka: (wskazała palcem na chodnik) Tam

#

Krótki opis sytuacji: Pewien Pan usłyszał w pewnym środku masowego przekazu wypowiedź pewnej Pani…

Pani: Oddałam rentę na rzecz Radia M****a, bo Ksiądz Ojciec obiecał, że obsadzi mnie na swojej antenie!

#

Ona: On chyba lubi wypić, widać to po nim.
On: Też mi się wydaje, że porządny chłop z niego…

##

LIPIEC 2008

#

Krótki opis sytuacji: Wracamy z Krasnobrodu. M jest kierowcą, a ja trzymam mapę, której i tak nie używamy.

M: Y. My wracamy tędy samędy co wcześniej?

#

Krótki opis sytuacji: Wracamy z pieszego przejścia granicznego Polska – Słowacja. Po lewej potok, po prawej las. Chodnik, ścieżka rowerowa, szmery bajery, ale toalet mało, a właściwie tam akurat brak. Rozmowa podsłuchana przez M.

Radek: Mamo!
Mama: Co?
Radek: Sikać mi się chce!
Mama: Radek!
Radek: Co?
Mama: Sikać mi się chce…

##

SIERPIEŃ 2008

#

Krótki opis sytuacji: Jest sobota, w poniedziałek wyjeżdżamy (w góry). Ważne, że na 5 dni. Jesteśmy na grillu u mojej Chrzestnej, ale jeszcze jasno i panowie (wujek i tatuś) reperują nam w samochodzie gniazdko do przyczepki (takie co się podłącza kabelek żeby w przyczepce światła były). Reperują, bo „a nuż się przyda”. Dodam tylko że nasz samochód to dość pakowny samochód – combi.

Ja: Tatuś jeszcze nie widział ile rzeczy spakowałam, dopiero tylko słyszał…
Mamusia: Ja też…
Chrzestna: (zupełnie poważnie) A…to po to bierzecie przyczepkę.

#

Krótki opis sytuacji: Ola ma 3 latka. Siedzi koło mnie na łóżku. Swoje stópki wsunęła pod moje łydki.

Ja: Ale Ty masz gorące nogi!
Ola: Ja?
Ja: Nie, ja…
Ola: A…

##

LISTOPAD 2008

#

Ż: Pijemy to wino?
Ja: Nie wiem.
Ż: Twoje ‚nie wiem’ wcale mi nie pomogło… Są tylko dwie możliwości! Tak albo nie!
Ja: To są trzy…ja wybieram „albo”…

#

Napis na murze, z odrobiną cenzury:

Po ch*j mi muzg
przecie mam dres

##

STYCZEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji: Rozmowa A z Ż o zapachach. Mowa o X, który nie grzeszy czystością, a co za tym idzie – ładnym zapachem.

A: Lubię swój zapach… Ciekawe czy X lubi swój…
Ż: On nie wie. Jakby go poczuł to by się umył…
A: On jakby poczuł to by umarł…

#

Krótki opis sytuacji: Mokre buty stawiamy przy grzejniku, ale nie można za blisko…!

Ja: Ty! Buty mi się chyba zaraz stopią!
Ż.: A dlaczego? Bo trzymasz w nich stopy!

##

MARZEC 2009

#

Krótki opis sytuacji: A. chce spać, Ż. jeszcze nie. Rozmowa międzyłóżkowa:

Ż.: Pogadajmy…
A.: O czym?
Ż.: O życiu.
A.: Ok, ale tylko chwilę…  Ż Y C I E!
Ż.: Życie…
A.: No to cześć.

#

Krótki opis sytuacji: Wykład z historii opieki społecznej. Poruszany jest temat opieki nad wdowami i tego, że dzisiaj kobiety owdowiałe radzą sobie lepiej niż owdowiali mężczyźni.

Wykładowca: Kto się urodzi – musi umrzeć. Jak wejdzie w małżeństwo to też musi umrzeć… Małżeństwo nie zabezpiecza…

#

Krótki opis sytuacji: Ćwiczenia z historii opieki społecznej.

Wykładowca: Żeby brzydko nie powiedzieć, Papkin był gołodupcem.

#

Krótki opis sytuacji: Jedziemy z K. mpk’iem. Ja mam niby-skórzane rękawiczki.

Ja: Zobacz, czy moja ręka nie przypomina Ci łapy orangutana?
K.: ?
Ja: Tylko włosów brakuje… Ale może jakbym ogoliła dłoń to by się zaczęły zapuszczać?!
K: To Ty masz włosy na ręce?
<obie zaczynamy dokładnie obserwować dłonie>
Ja: No jakieś malutkie by się znalazły…
K.: Ja nie mam włosów na dłoniach!
Ja: Bo Ty jesteś aktywna małpa i Tobie się wytarły!

#

Krótki opis sytuacji: Od kilku dni nie jem po 18tej (postanowienie takie). Jestem u K. i jest baaaaaardzo późno…albo wcześnie, ogólnie – środek nocy.

Ja: Będziemy jadły po 1 w nocy?!
K.: No już jest nowy dzień, czyli przed 18tą!

#

Krótki opis sytuacji: Lekcja wf-u, nie chce mi się ćwiczyć.

Ja: Ale ja mam za ciężkie biodra!
Pan Mgr: Jakie ciężkie?! Chuda laska! Waży ze 40 kg!
Ja: Ja?
Pan Mgr: No, moja córka waży 46 kg i jest w trzeciej klasie.
Ktoś: Podstawówki???
Pan Mgr: No! Ona taka potężna i gruba, taki monstern!

##

KWIECIEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji:Jadę autobusem PKS. Rozmowa dwóch kierowców.

Kierowca:
Dzisiaj to już nie znajdziesz robotnika za 800 zł.
(chwila zastanowienia)
Chyba, że murzyna… ze Związku Radzieckiego.

##

CZERWIEC 2009

#

X. Jakoś mnie tak brzuch dziwnie boli… Jakby na ciążę…?

#

Krótki opis sytuacji: Nie do końca znany temat rozmowy, bo głośno było i w ogóle… Mowa ogólnie o łazience.

A.: …w której jest syf i ubóstwo i brud też.

##

WRZESIEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji: G. (usłyszałam w poczekalni) chwyta za telefon i wybiera numer. Po chwili…
G.: No cześć, tu Grażyna. Słyszysz? Słuchaj…yyy…coś miałam mówić…no nie wiem, zadzwonię później…

##

LISTOPAD 2009

#

Krótki opis sytuacji: Robimy sobie autofotkę, oglądamy ją i oceniamy.

K.: Twój policzek skrzywił mi nos! (pac mnie w twarz i…) a ty niedobry policzku!

#

Krótki opis sytuacji: K. próbuje mi wyjaśni gdzie mieści się NFZ.

K.: Widzisz ten budynek?! O ten, co ma ścianę…!

##

GRUDZIEŃ 2009

#

Ksiądz: Teraz pomódlmy się za zmarłych… szczególnie za tych, którzy odeszli.

##

STYCZEŃ 2010

#

O CPN, czyli o filozofii CycPicNicu, czyli o etapach w życiu każdego mężczyzny, których jest 3:
1) cyc
2) pic
3) nic

#

E.: WC = Wytwórnia Copy

#

Krótki opis sytuacji: Siedzę u A. w pokoju i się śmieję sama do siebie.

Ja: Ja to już jakieś schizy mam… Siedzę i sama do siebie się śmieję bez powodu…
A.: Dobrze, że się śmiejesz, a nie płaczesz
Ja: No ale łzy w uszach też mam…

##

PAŹDZIERNIK 2010

#

Wprowadzenie: S. miała zamiar wybrać się z E. po bilet miesięczny.

S.: Oj, ja jutro nie kupię biletu! Bo mi mama pieniędzy nie dała…
E.: To ja ci mogę pożyczyć.
S.: To ile ty masz pieniędzy?
E.: Dużo!
[po chwili, z chytrą miną]
S.: A kupisz mi torebkę?!

#

Wprowadzenie: A. biega po mieszkaniu i wszędzie powtarza:…

A.: Tak sobie tu troszkę pohasam!

[E. w kuchni je kolację. A. wpada „pohasać do kuchni.]
A.: Pohasam tez koło ciebie.
E.: Hasaj, hasaj. Jeszcze krzycz ‚pata taj, pata taj’.
[Na to A. z oburzeniem:]
A.: Ale ja nie mogę krzyczeć ‚pata taj’, bo ja nie jestem konikiem, tylko dziką łanią!

##

GRUDZIEŃ 2010

#

M.: Przestań! No co??? Ja tylko leżę!
A.: A ja co?
M.: A ty się przyczajasz!

#

A.: Nie będę siedziała na rogu.
B.: No nie siedź – lepiej dmuchać na zimne!

#

A. siedzi z E. przed laptopem i oglądają zdjęcia.
Nagle S. pyta:

S.: Ej, nie wiecie gdzie mój okres jest?! Pewnie stał pod drzwiami i czekał aż mu otworzę, ale ty E. go pewnie szybko ukradłaś!

#

Wymiana wiadomości między dwiema płciami, czyli dobrego złe początki.

Kobiety:
W imię sąsiedzkiej znajomości mógłbyś się raz poświęci. To Wy kończcie i chodźcie do nas! Koniec kropka.

Mężczyźni:
W imię wszelkiej świadomości chodźcie do mnie i koniec, będzie fajnie fajnie fajnie i jeszcze lepiej.

Kobiety:
W imię wszelkiej nieświadomej męskiej rycerskości! Gdzie Wasza duma?! Kobiety na Was czekają a Wy co?

Mężczyźni:
W imię wszelkiego i wszystkiego, dumę męską najbardzieć poczuć można w intymnym doborowym towarzystwie gdzie niczego Wam nie zabraknie Niewiasty.

Kobiety:
Myśmy niewiasty wielce cnotliwe, dlategóż nie wypada nam przebywać w towarzystwie czysto męskim, nie każcie nam, damom, zasad swoich łamać! Chodźcież tu!

Mężczyźni:
Skoro myśmy rycerzowie to także swoje miecze między nami położymy i bawić się będziemy po wsze czasy.

Kobiety:
Dla nas, cnotliwych niewiast, aczkolwiek do ugody zdolnych, spacery po dworze w ciemną noc niebezpiecznymi by mogą. Więc mogliby nasi rycerze wsiąść na rumaki swe i po damy się udać! Tzn. wyjdźcie po nas!

Mężczyźni:
Już odpalamy swe wszystkie konie jakie mamy i gonimy pod We stopy, gdzie zatem być mamy?

Kobiety:
Tam, gdzie do wiadomości publicznej ksiądz z ambony podał, czyli pod karczmą przez plebs PALERMEM zwaną. Za ile Was się spodziewać możemy?

Mężczyźni:
Jeżeli macie swe zagrodę przygotowaną i miejsce dla nas społeczników gotowe toż my odpalając swe rumaki chętne przygody już w momencie do Was gonimy Niewiasty.

Kobiety:
Przybywajcie a i miejsce jakoś wyczarujemy!

##

STYCZEŃ 2011

#

E.: Jak zadzwoni to daj mi słuchawkę.
S.: No i E. powie „Cześć, to ja, nowa dziewczyna A. Byłeś taki kijowy, że aż zmieniła orientację.”!

#

A. usłyszała od (nie)pięknego nieznajomego:
Pięknie się prezentujesz! Jak widokówka!

#

J.: Znowu był na lodowisku?
Ż.: Był… Ale on chyba jest gejem, ja na niego zerkam, uśmiecham się a on nic!
S.: Przynajmniej macie wspólne zainteresowania… oboje interesujecie się facetami!

##

LUTY 2011

#

X krzyczy przez całe mieszkanie do Y…

X: Y! Dzisiaj w TV fajny film!
Y: Gdzie?
X: No na KANALE.
Y: Jaki?
X: Zapomniałam jaki tytuł.
Y: No a o czym?
X: Oj no fajny jakiś. O seksie coś czy coś.

Tytuł filmu: Rozmowy nocą :p

##

KWIECIEŃ 2011

#

Perełki rajdowe:

1. .
Wprowadzenie: A. zapatrzyła się na swoją towarzyszkę podróży, K..

K.:Co?
A.: Nic, chciałam sobie na Ciebie popatrzeć.
K.: A no, dawno się nie widziałyśmy… To dawaj jeszcze raz!

2.
Wprowadzenie: K. maszeruje za A., która ma na plecach wielki plecak, do którego przyczepione są dwie karimaty.

K.: Wyglądasz jak wielki plecak na krótkich nóżkach!

3.
Wprowadzenie: Podczas marszu.

A.: Nie lubię wchodzić pod górkę. Ale schodzić też nie!

4.
Wprowadzenie: Pan Kierownik-Przewodnik szukał odpowiedniego miejsca na ‚posiad obiadowy”. Oszczędził uczestnikom rajdu zbędnych kroków i poszedł sam.

J.: Jak zamacham to tu, jak się zadrę to tam!

5.
Wprowadzenie: A. zachwyca się widokami w pięknym wąwozie. Robi oczywiście masę zdjęć!

K.: Nie rób mi zdjęć!
A.: Nie robię Tobie, tylko krajobrazom!
K.: Przecież tu nie ma krajobrazów, to wąwóz i on wszystko zasłania!
A.: Twój realizm mnie przytłacza…

6.
Wprowadzenie: Wchodzenie po dość stromym i śliskim zboczu, dość długo i bardzo wycięczająco.
X: Uważam ten moment za godny powiedzenia „KU*WA!”…

7.
Wprowadzenie: Mowa o kleszczach. Skutek: paranoja. Drugi dzień rajdu. Kąpieli brak.

A.: Wszystko mnie swędzi! Na pewno mam już tysiąc kleszczy!
Ł.: Pocieszę Cię: jutro będzie Cię swędziało jeszcze bardziej… Ale z brudu. Czyli jak się będzie wałkować to nie kleszcz – kleszcze się nie wałkują. 🙂

8.
Wprowadzenie: A. wpadła mucha do oka. Stworzyła własną teorię na ten temat.

A.: Mucha została wchłonięta! Moje oko tak siedzi, siedzi i się rozgląda. Zobaczyło trochę białka i cap! Zjadło muchę!

9.
Wprowadzenie: A. i K. sformułowały nazwy dla etapów następujących po sobie, zmierzających do nastąpienia zgonu z wycięczenia. Oto one:

1] Bezustanne gadanie.
2] Przedłużające się milczenie.
3] Nerwowy chichot.
4] Agresja i autoagresja.
5] Omamy wszelkiego kalibru.
6] Pojawienie się alter-ego.
7] ZGON

Pomiędzy fazami może nastąpić regres, możliwe jest także łączenie się objawów.

10.
Wprowadzenie: A. robi zdjęcie zalanemu kawałkowi wąwozu.

K.: Co Ty, kałuży nie widziałaś?
A.: Ja widziałam, ale może spotkam kogoś, kto nie widział to mu pokażę.
K.: …cięta riposta.

##

MAJ 2011

#

S. . bardzo chciała iść na koncert, ale pojawiła się na niebie brzydka chmura, grzmiało i błyskało. Po pewnym czasie sytuacja się poprawiła i S. poszła skontrolować sytuację na balkon.

S.: Będziem żyć!
Ja: Będzie mrzyć? To ja nie idę!

#

A. pisze z kolegą, dość intensywnie. Ja i S. się nabijamy 😛

S.: Jak tam, będzie robota?
A.: Kopanie rowów chyba!
Ja: Rowa Ci będzie kopał? To już tak daleko zaszliście?

##

LISTOPAD 2011

#

Korepetycje. O. czyta coś po angielsku.

O.: …fiften…
A.: Nie fiftEN tylko ‚in’!
O.: A co to za różnica???
A.: No taka, jakbyś powiedział kora zamiast kura.
O.: No i?
A.: A widziałeś korę, która znosi jajka?
O.: No jak są w niej robaki…
#
Korepetycje. Analizujemy obrazki w ćwiczeniu do matematyki.
A.: No to teraz policz o ile obniżyli cenę drukarki. Swoją drogą ciekawe czy to drukarka laserowa czy atramentowa…
O.: Raczej atramentowa. I uwaga, teraz będzie suchar! Bo laserowa wydaje inne dźwięki!

##

GRUDZIEŃ 2011

#

Szła za mną para, prawdopodobnie studenci….

On: Dzisiaj wieczorem będę miał romans z kończyną górną…

#

Korepetycje.

X.: ALe jak ja mogłem pomyśleć, że tak to tak?!!!
Ja.: Że co?
X.: Nic… To było żywcem wyrwane z mojego mózgu.

#

Na stancji.

A.: Dajcie mi worek!!!
S. (bardzo spokojnie): A co? Będziesz rzygać?
A.: …na śmieci…

#

Korepetycje.

Graniastosłup, który w podstawie ma trapez to według mojego ucznia GRANIASTOSŁUP TRAPEZATY 🙂

##

CZERWIEC 2012

#

X: Ta dziewczyna, co czasami chodzi te papiery podpisywać, to ma córeczkę malutką, 2 miesiące ma…
Y (przerywa): A chłopa nie ma???
X (wkurzona): Nie ma! Z wiatrem zrobiła!!!

#

Z Archiwum GG:

A.: jednak z niego to taki trochę czarodziejski, no bo nie do końca wiejski…
Przesiąkł trochę Warszawą…
S.: No wlasnie o to chcialam zapytac 😀
A.: ale bardziej w mowie…
S.: dobrze ze na slasku nie pracuje!!!!!!!!!!!

#

Podróż z MPK Lublin.

X.: Czułam się jakbym jechała z geriatrią na wczasy do Ciechocinka!

##

WRZESIEŃ 2012

#

Na koloniach.

B.: Proszę Pani! On się znowu spierdział!!!
Ja: Chłopcy ja o tym nie muszę wiedzieć…sama się Wam nie chwalę takimi rzeczami, więc i Wy nie musicie…
K. (15l.): To dziewczyny pierdzą???
Ja: Wiesz…nie! 😛
K.: Tak myślałem właśnie… (i zupełnie spokojnie odszedł)

#

Na koloniach.

p.M.: Góry ciągle rosną.
p.A.: Ale przecież kropla drąży skałę!
#

Na koloniach.

p.K.: On uprawiał owce.
p.A.: Dzieci! Patrzcie na prawo, jak pięknie owce rosną na pastwisku!

##

LISTOPAD 2012

#

A.: Coś śmierdzi dymem z nadwora…

S.:  Co Ty mówisz? Śmierdzi dymem z „nadwora”???

A. (wybucha śmiechem): Znad czego???

#

Na zajęciach z elementów prawa (na Rachunkowości) pan W. opowiadał o wypadkach przy pracy i w drodze do niej.

P. W.: Gdzieś tam chłopak nawet dostał, chyba dokładnie nie wiem, paraliżu!

#

A. rozmawia z K. o swoich sercowych rozterkach, które pojawiły się tak nagle, że ją samą zaskoczyły.

A.: No i sama nie wiem co teraz…
K.: Weź Ty to przemyśl… albo lepiej nie!!

#

A. siedzi obok S., która trzyma swojego jaśka z wielką metką. Jasiek z jakieś egzotycznej wełny.

A.: Mogłabyś obciąć tę metkę!!!
S.: To nie metka! Niech wszyscy wiedzą, że dostałam poduszkę od tej „Firmy”!
A.: Myślisz, że ktoś zna tę „Firmę”???
S.: Myślę, że do wszystkich dzwonili…

#

E.: Ile mi zajmie napisanie egzaminu?
A.: Nam? Takim mózgom?! Chwilę!
E.: To przyjdę na koniec zajęć i sobie napiszę…
A.: To ja mam pisać sama?! Weź…będę musiała się pouczyć!

##

GRUDZIEŃ 2012

#

Jechałam autobusem mpk z grupą małych dzieciaczków – taka drobna wycieczka, z tego co zrozumiałam, do Zamku.

Dz. 1: Paulinka! A ty już podpisałaś legitymację?

Dz. 2: Nooo…

Dz. 1: Bo ja mam długie nazwisko i ciągle ćwiczę, żeby się zmieścić…

##

STYCZEŃ 2013

#

Uczymy się z K. Ona swoje, ja swoje. Co jakiś czas dzielimy się ciekawostkami.

K.: Jung stwierdził, że człowiek w połowie życia jest w stanie zaakceptować u siebie cechy płci przeciwnej.

Ja: O rany… To mi niedługo przyjdzie umierać!!!

K.: A dokonałaś już bilansu połowy życia?

Ja: ???

K.: Zmiana zainteresowań, talentów i kryteriów oceny zjawisk…

Ja: Zdecydowanie tak!!!

K.: No to kurde niedługo umrzesz!

#

Paweł chwali mi się swoim bardzo dobrym wykonaniem „Lokomotywy” na zaliczeniu z emisji głosu.

Ja: Może zostaniesz maszynistą, skoro masz takie wyczucie lokomotywy?
P.: Maszynistą być nie planuję, mam pociąg do innych rzeczy
Ja: Masz rację, nie idź tym torem…
P.: Jeszcze mama jak się dowie, że studia poszły na marne i jestem maszynistą, to da mi szlaban i będę musiał mieszkać na dworcu…
Ja: A tam to już Ci tylko wykolejenie grozi…!

##

KWIECIEŃ 2013

#

SUCHAR WIECZORU

-W sumie przez te kilka lat oswoiłyśmy to mieszkanie…
-No…
-W sumie jedyne czego nie udało nam się oswoić to dziadki spod dwójki…
-No… Od nich to łatwiej już byłoby…tygrysa oswoić.

#

-Wiesz, że jak karaluch dotknie człowieka to szybko ucieka i idzie się myć?
-Ale karaluch czy człowiek?

##

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane.