Pozbierałam się do kupy :)

Im człowiek ma więcej wolnego czasu tym mniej jest w stanie zrobić. Jestem tego idealnym przykładem! Co prawda pracy jeszcze nie znalazłam, ale mam nowe dzieci korkowe i to dało mi niezłego kopa 🙂 Tydzień zleciał mi tak szybko, że się nawet nie zorientowałam (przez co nie odrobiłam też pracy domowej z angielskiego…). Fajnie jest mieć co robić i muszę sobie to często powtarzać, bo o dobrych rzeczach za szybko się zapomina! I niech mnie ktoś kopnie w kostkę jeśli zacznę narzekać, że nie mam czasu albo, że mam za dużo na głowie!!!

Już niedługo kolejny Rajd Roztoczański 🙂 Mam nadzieję, że nic się nie wydarzy i bez problemu będę mogła powędrować. Potrzebuję tego. To dobry sposób na rozpoczęcie sezonu wiosna/lato 2014 🙂 Na wszelki wypadek miałam się nie napalać na ten rajd, bo jednak jeszcze sporo czasu (start 7 kwietnia), ale przeczytałam sobie https://apyzrks.wordpress.com/2013/04/15/dzienniczek-rajdowy-czyli-roztocze-sniegiem-i-blotem-malowane/ i jednak się już napaliłam… 😉 Myślę, że nie będzie takich fatalnych warunków jak ostatnio dlatego też pragnę z całych sił pójść… Chyba nawet zamówię sobie ochraniacze na buty… Co roku dokupuję jakiś element do mojego turystycznego ekwipunku, w tym roku planowałam latarkę czołową, ale T. obiecał mi pożyczyć (chyba, że sam się skusi na pójście – wtedy mi nie będzie potrzebna, on będzie świecił :P) więc mogę sobie pozwolić na inny zakup 😀

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Szuflada.

Burrito smutku…

W poniedziałek, który nie był najlepszym dla mnie dniem, po korepetycjach polazłam do K. Miałam tylko trochę posiedzieć, ale oczywiście wróciłam następnego dnia w południe 😛 Humor miałam adekwatny do beznadziejności dnia. Karo pokazała mi obrazek odzwierciedlający mój stan.

burrito_smutku_2014-01-14_18-38-20Ja: Ja bez opatulania się jestem burrito smutku!
K.: Nie! Bez opatulania się jesteś tylko smutku…

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane.

PODSŁUCHANE w latach 2008-2013

KWIECIEŃ 2008

#

Pani A.: Ja cię tu zaraz!
Pan M.: A ja cię później!

#

Michał: Gdzie kobieta twojego życia?
Mariusz: Która?
Michał: Nie pytam o twoją mamę…
Mariusz: Już jedzie.

##

MAJ 2008

#

M: Biorę rower i jadę. Wiesz gdzie?
Ja: Nie wiem.
M: Do Norwida. A wiesz po co?
Ja: No nie.
M: Kaczyńskiego posłuchać. (…) Biorę Rudego i idziemy sie pośmiać.

#

Ja: W. Jak Ty zgrabnie wyglądasz w tych spodniach!
W.: I co z tego jak i tak nie zdam matury…!

#

Pan: A jaka ma być ta brama?
Pani: To znaczy co?
Pan: No podwójna, pojedyncza, jedna część szersza od drugiej, podnoszona…?
Pani: No ja to bym chciała żeby ona czerwona była.

#

Krótki opis sytuacji:
Zbliża się burza, córka Pana Krzysztofa na spacerze bez parasola, Pan Krzysztof idzie z parasolem, spotyka po drodze Pana Jana…

Pan Jan: Gdzie Ty idziesz?! Przecież zaraz będzie lało!
Pan Krzysztof: Masz Ty jedynaczkę?
Pan Jan: No mam.
Pan Krzysztof: Ja też mam…
Pan Jan: A… No też racja…

#

Krótki opis sytuacji: Oglądam z koleżanką jej zdjęcia z wakacji, przed naszymi oczami fotka przedstawiająca 3 osoby: koleżankę i jej tatę w kajaku oraz jej brata na desce windsurfingowej.

Koleżanka: Tu płyniemy z tatą po mojego brata, bo nie mógł wrócić.
Ja: Skąd wiedzieliście, że nie może? Zadzwonił do Was?
Koleżanka: Nie, ale widzieliśmy, że sobie nie radzi…

##

CZERWIEC 2008

#

Krótki opis sytuacji: Jesteśmy na Nocy Kultury w Lublinie. Na mapce szukamy jakichś atrakcji.

Ja: Zobaczmy Podziemia Lubelskie!
Kolega: A gdzie one są?
Koleżanka: (wskazała palcem na chodnik) Tam

#

Krótki opis sytuacji: Pewien Pan usłyszał w pewnym środku masowego przekazu wypowiedź pewnej Pani…

Pani: Oddałam rentę na rzecz Radia M****a, bo Ksiądz Ojciec obiecał, że obsadzi mnie na swojej antenie!

#

Ona: On chyba lubi wypić, widać to po nim.
On: Też mi się wydaje, że porządny chłop z niego…

##

LIPIEC 2008

#

Krótki opis sytuacji: Wracamy z Krasnobrodu. M jest kierowcą, a ja trzymam mapę, której i tak nie używamy.

M: Y. My wracamy tędy samędy co wcześniej?

#

Krótki opis sytuacji: Wracamy z pieszego przejścia granicznego Polska – Słowacja. Po lewej potok, po prawej las. Chodnik, ścieżka rowerowa, szmery bajery, ale toalet mało, a właściwie tam akurat brak. Rozmowa podsłuchana przez M.

Radek: Mamo!
Mama: Co?
Radek: Sikać mi się chce!
Mama: Radek!
Radek: Co?
Mama: Sikać mi się chce…

##

SIERPIEŃ 2008

#

Krótki opis sytuacji: Jest sobota, w poniedziałek wyjeżdżamy (w góry). Ważne, że na 5 dni. Jesteśmy na grillu u mojej Chrzestnej, ale jeszcze jasno i panowie (wujek i tatuś) reperują nam w samochodzie gniazdko do przyczepki (takie co się podłącza kabelek żeby w przyczepce światła były). Reperują, bo „a nuż się przyda”. Dodam tylko że nasz samochód to dość pakowny samochód – combi.

Ja: Tatuś jeszcze nie widział ile rzeczy spakowałam, dopiero tylko słyszał…
Mamusia: Ja też…
Chrzestna: (zupełnie poważnie) A…to po to bierzecie przyczepkę.

#

Krótki opis sytuacji: Ola ma 3 latka. Siedzi koło mnie na łóżku. Swoje stópki wsunęła pod moje łydki.

Ja: Ale Ty masz gorące nogi!
Ola: Ja?
Ja: Nie, ja…
Ola: A…

##

LISTOPAD 2008

#

Ż: Pijemy to wino?
Ja: Nie wiem.
Ż: Twoje ‚nie wiem’ wcale mi nie pomogło… Są tylko dwie możliwości! Tak albo nie!
Ja: To są trzy…ja wybieram „albo”…

#

Napis na murze, z odrobiną cenzury:

Po ch*j mi muzg
przecie mam dres

##

STYCZEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji: Rozmowa A z Ż o zapachach. Mowa o X, który nie grzeszy czystością, a co za tym idzie – ładnym zapachem.

A: Lubię swój zapach… Ciekawe czy X lubi swój…
Ż: On nie wie. Jakby go poczuł to by się umył…
A: On jakby poczuł to by umarł…

#

Krótki opis sytuacji: Mokre buty stawiamy przy grzejniku, ale nie można za blisko…!

Ja: Ty! Buty mi się chyba zaraz stopią!
Ż.: A dlaczego? Bo trzymasz w nich stopy!

##

MARZEC 2009

#

Krótki opis sytuacji: A. chce spać, Ż. jeszcze nie. Rozmowa międzyłóżkowa:

Ż.: Pogadajmy…
A.: O czym?
Ż.: O życiu.
A.: Ok, ale tylko chwilę…  Ż Y C I E!
Ż.: Życie…
A.: No to cześć.

#

Krótki opis sytuacji: Wykład z historii opieki społecznej. Poruszany jest temat opieki nad wdowami i tego, że dzisiaj kobiety owdowiałe radzą sobie lepiej niż owdowiali mężczyźni.

Wykładowca: Kto się urodzi – musi umrzeć. Jak wejdzie w małżeństwo to też musi umrzeć… Małżeństwo nie zabezpiecza…

#

Krótki opis sytuacji: Ćwiczenia z historii opieki społecznej.

Wykładowca: Żeby brzydko nie powiedzieć, Papkin był gołodupcem.

#

Krótki opis sytuacji: Jedziemy z K. mpk’iem. Ja mam niby-skórzane rękawiczki.

Ja: Zobacz, czy moja ręka nie przypomina Ci łapy orangutana?
K.: ?
Ja: Tylko włosów brakuje… Ale może jakbym ogoliła dłoń to by się zaczęły zapuszczać?!
K: To Ty masz włosy na ręce?
<obie zaczynamy dokładnie obserwować dłonie>
Ja: No jakieś malutkie by się znalazły…
K.: Ja nie mam włosów na dłoniach!
Ja: Bo Ty jesteś aktywna małpa i Tobie się wytarły!

#

Krótki opis sytuacji: Od kilku dni nie jem po 18tej (postanowienie takie). Jestem u K. i jest baaaaaardzo późno…albo wcześnie, ogólnie – środek nocy.

Ja: Będziemy jadły po 1 w nocy?!
K.: No już jest nowy dzień, czyli przed 18tą!

#

Krótki opis sytuacji: Lekcja wf-u, nie chce mi się ćwiczyć.

Ja: Ale ja mam za ciężkie biodra!
Pan Mgr: Jakie ciężkie?! Chuda laska! Waży ze 40 kg!
Ja: Ja?
Pan Mgr: No, moja córka waży 46 kg i jest w trzeciej klasie.
Ktoś: Podstawówki???
Pan Mgr: No! Ona taka potężna i gruba, taki monstern!

##

KWIECIEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji:Jadę autobusem PKS. Rozmowa dwóch kierowców.

Kierowca:
Dzisiaj to już nie znajdziesz robotnika za 800 zł.
(chwila zastanowienia)
Chyba, że murzyna… ze Związku Radzieckiego.

##

CZERWIEC 2009

#

X. Jakoś mnie tak brzuch dziwnie boli… Jakby na ciążę…?

#

Krótki opis sytuacji: Nie do końca znany temat rozmowy, bo głośno było i w ogóle… Mowa ogólnie o łazience.

A.: …w której jest syf i ubóstwo i brud też.

##

WRZESIEŃ 2009

#

Krótki opis sytuacji: G. (usłyszałam w poczekalni) chwyta za telefon i wybiera numer. Po chwili…
G.: No cześć, tu Grażyna. Słyszysz? Słuchaj…yyy…coś miałam mówić…no nie wiem, zadzwonię później…

##

LISTOPAD 2009

#

Krótki opis sytuacji: Robimy sobie autofotkę, oglądamy ją i oceniamy.

K.: Twój policzek skrzywił mi nos! (pac mnie w twarz i…) a ty niedobry policzku!

#

Krótki opis sytuacji: K. próbuje mi wyjaśni gdzie mieści się NFZ.

K.: Widzisz ten budynek?! O ten, co ma ścianę…!

##

GRUDZIEŃ 2009

#

Ksiądz: Teraz pomódlmy się za zmarłych… szczególnie za tych, którzy odeszli.

##

STYCZEŃ 2010

#

O CPN, czyli o filozofii CycPicNicu, czyli o etapach w życiu każdego mężczyzny, których jest 3:
1) cyc
2) pic
3) nic

#

E.: WC = Wytwórnia Copy

#

Krótki opis sytuacji: Siedzę u A. w pokoju i się śmieję sama do siebie.

Ja: Ja to już jakieś schizy mam… Siedzę i sama do siebie się śmieję bez powodu…
A.: Dobrze, że się śmiejesz, a nie płaczesz
Ja: No ale łzy w uszach też mam…

##

PAŹDZIERNIK 2010

#

Wprowadzenie: S. miała zamiar wybrać się z E. po bilet miesięczny.

S.: Oj, ja jutro nie kupię biletu! Bo mi mama pieniędzy nie dała…
E.: To ja ci mogę pożyczyć.
S.: To ile ty masz pieniędzy?
E.: Dużo!
[po chwili, z chytrą miną]
S.: A kupisz mi torebkę?!

#

Wprowadzenie: A. biega po mieszkaniu i wszędzie powtarza:…

A.: Tak sobie tu troszkę pohasam!

[E. w kuchni je kolację. A. wpada „pohasać do kuchni.]
A.: Pohasam tez koło ciebie.
E.: Hasaj, hasaj. Jeszcze krzycz ‚pata taj, pata taj’.
[Na to A. z oburzeniem:]
A.: Ale ja nie mogę krzyczeć ‚pata taj’, bo ja nie jestem konikiem, tylko dziką łanią!

##

GRUDZIEŃ 2010

#

M.: Przestań! No co??? Ja tylko leżę!
A.: A ja co?
M.: A ty się przyczajasz!

#

A.: Nie będę siedziała na rogu.
B.: No nie siedź – lepiej dmuchać na zimne!

#

A. siedzi z E. przed laptopem i oglądają zdjęcia.
Nagle S. pyta:

S.: Ej, nie wiecie gdzie mój okres jest?! Pewnie stał pod drzwiami i czekał aż mu otworzę, ale ty E. go pewnie szybko ukradłaś!

#

Wymiana wiadomości między dwiema płciami, czyli dobrego złe początki.

Kobiety:
W imię sąsiedzkiej znajomości mógłbyś się raz poświęci. To Wy kończcie i chodźcie do nas! Koniec kropka.

Mężczyźni:
W imię wszelkiej świadomości chodźcie do mnie i koniec, będzie fajnie fajnie fajnie i jeszcze lepiej.

Kobiety:
W imię wszelkiej nieświadomej męskiej rycerskości! Gdzie Wasza duma?! Kobiety na Was czekają a Wy co?

Mężczyźni:
W imię wszelkiego i wszystkiego, dumę męską najbardzieć poczuć można w intymnym doborowym towarzystwie gdzie niczego Wam nie zabraknie Niewiasty.

Kobiety:
Myśmy niewiasty wielce cnotliwe, dlategóż nie wypada nam przebywać w towarzystwie czysto męskim, nie każcie nam, damom, zasad swoich łamać! Chodźcież tu!

Mężczyźni:
Skoro myśmy rycerzowie to także swoje miecze między nami położymy i bawić się będziemy po wsze czasy.

Kobiety:
Dla nas, cnotliwych niewiast, aczkolwiek do ugody zdolnych, spacery po dworze w ciemną noc niebezpiecznymi by mogą. Więc mogliby nasi rycerze wsiąść na rumaki swe i po damy się udać! Tzn. wyjdźcie po nas!

Mężczyźni:
Już odpalamy swe wszystkie konie jakie mamy i gonimy pod We stopy, gdzie zatem być mamy?

Kobiety:
Tam, gdzie do wiadomości publicznej ksiądz z ambony podał, czyli pod karczmą przez plebs PALERMEM zwaną. Za ile Was się spodziewać możemy?

Mężczyźni:
Jeżeli macie swe zagrodę przygotowaną i miejsce dla nas społeczników gotowe toż my odpalając swe rumaki chętne przygody już w momencie do Was gonimy Niewiasty.

Kobiety:
Przybywajcie a i miejsce jakoś wyczarujemy!

##

STYCZEŃ 2011

#

E.: Jak zadzwoni to daj mi słuchawkę.
S.: No i E. powie „Cześć, to ja, nowa dziewczyna A. Byłeś taki kijowy, że aż zmieniła orientację.”!

#

A. usłyszała od (nie)pięknego nieznajomego:
Pięknie się prezentujesz! Jak widokówka!

#

J.: Znowu był na lodowisku?
Ż.: Był… Ale on chyba jest gejem, ja na niego zerkam, uśmiecham się a on nic!
S.: Przynajmniej macie wspólne zainteresowania… oboje interesujecie się facetami!

##

LUTY 2011

#

X krzyczy przez całe mieszkanie do Y…

X: Y! Dzisiaj w TV fajny film!
Y: Gdzie?
X: No na KANALE.
Y: Jaki?
X: Zapomniałam jaki tytuł.
Y: No a o czym?
X: Oj no fajny jakiś. O seksie coś czy coś.

Tytuł filmu: Rozmowy nocą :p

##

KWIECIEŃ 2011

#

Perełki rajdowe:

1. .
Wprowadzenie: A. zapatrzyła się na swoją towarzyszkę podróży, K..

K.:Co?
A.: Nic, chciałam sobie na Ciebie popatrzeć.
K.: A no, dawno się nie widziałyśmy… To dawaj jeszcze raz!

2.
Wprowadzenie: K. maszeruje za A., która ma na plecach wielki plecak, do którego przyczepione są dwie karimaty.

K.: Wyglądasz jak wielki plecak na krótkich nóżkach!

3.
Wprowadzenie: Podczas marszu.

A.: Nie lubię wchodzić pod górkę. Ale schodzić też nie!

4.
Wprowadzenie: Pan Kierownik-Przewodnik szukał odpowiedniego miejsca na ‚posiad obiadowy”. Oszczędził uczestnikom rajdu zbędnych kroków i poszedł sam.

J.: Jak zamacham to tu, jak się zadrę to tam!

5.
Wprowadzenie: A. zachwyca się widokami w pięknym wąwozie. Robi oczywiście masę zdjęć!

K.: Nie rób mi zdjęć!
A.: Nie robię Tobie, tylko krajobrazom!
K.: Przecież tu nie ma krajobrazów, to wąwóz i on wszystko zasłania!
A.: Twój realizm mnie przytłacza…

6.
Wprowadzenie: Wchodzenie po dość stromym i śliskim zboczu, dość długo i bardzo wycięczająco.
X: Uważam ten moment za godny powiedzenia „KU*WA!”…

7.
Wprowadzenie: Mowa o kleszczach. Skutek: paranoja. Drugi dzień rajdu. Kąpieli brak.

A.: Wszystko mnie swędzi! Na pewno mam już tysiąc kleszczy!
Ł.: Pocieszę Cię: jutro będzie Cię swędziało jeszcze bardziej… Ale z brudu. Czyli jak się będzie wałkować to nie kleszcz – kleszcze się nie wałkują. 🙂

8.
Wprowadzenie: A. wpadła mucha do oka. Stworzyła własną teorię na ten temat.

A.: Mucha została wchłonięta! Moje oko tak siedzi, siedzi i się rozgląda. Zobaczyło trochę białka i cap! Zjadło muchę!

9.
Wprowadzenie: A. i K. sformułowały nazwy dla etapów następujących po sobie, zmierzających do nastąpienia zgonu z wycięczenia. Oto one:

1] Bezustanne gadanie.
2] Przedłużające się milczenie.
3] Nerwowy chichot.
4] Agresja i autoagresja.
5] Omamy wszelkiego kalibru.
6] Pojawienie się alter-ego.
7] ZGON

Pomiędzy fazami może nastąpić regres, możliwe jest także łączenie się objawów.

10.
Wprowadzenie: A. robi zdjęcie zalanemu kawałkowi wąwozu.

K.: Co Ty, kałuży nie widziałaś?
A.: Ja widziałam, ale może spotkam kogoś, kto nie widział to mu pokażę.
K.: …cięta riposta.

##

MAJ 2011

#

S. . bardzo chciała iść na koncert, ale pojawiła się na niebie brzydka chmura, grzmiało i błyskało. Po pewnym czasie sytuacja się poprawiła i S. poszła skontrolować sytuację na balkon.

S.: Będziem żyć!
Ja: Będzie mrzyć? To ja nie idę!

#

A. pisze z kolegą, dość intensywnie. Ja i S. się nabijamy 😛

S.: Jak tam, będzie robota?
A.: Kopanie rowów chyba!
Ja: Rowa Ci będzie kopał? To już tak daleko zaszliście?

##

LISTOPAD 2011

#

Korepetycje. O. czyta coś po angielsku.

O.: …fiften…
A.: Nie fiftEN tylko ‚in’!
O.: A co to za różnica???
A.: No taka, jakbyś powiedział kora zamiast kura.
O.: No i?
A.: A widziałeś korę, która znosi jajka?
O.: No jak są w niej robaki…
#
Korepetycje. Analizujemy obrazki w ćwiczeniu do matematyki.
A.: No to teraz policz o ile obniżyli cenę drukarki. Swoją drogą ciekawe czy to drukarka laserowa czy atramentowa…
O.: Raczej atramentowa. I uwaga, teraz będzie suchar! Bo laserowa wydaje inne dźwięki!

##

GRUDZIEŃ 2011

#

Szła za mną para, prawdopodobnie studenci….

On: Dzisiaj wieczorem będę miał romans z kończyną górną…

#

Korepetycje.

X.: ALe jak ja mogłem pomyśleć, że tak to tak?!!!
Ja.: Że co?
X.: Nic… To było żywcem wyrwane z mojego mózgu.

#

Na stancji.

A.: Dajcie mi worek!!!
S. (bardzo spokojnie): A co? Będziesz rzygać?
A.: …na śmieci…

#

Korepetycje.

Graniastosłup, który w podstawie ma trapez to według mojego ucznia GRANIASTOSŁUP TRAPEZATY 🙂

##

CZERWIEC 2012

#

X: Ta dziewczyna, co czasami chodzi te papiery podpisywać, to ma córeczkę malutką, 2 miesiące ma…
Y (przerywa): A chłopa nie ma???
X (wkurzona): Nie ma! Z wiatrem zrobiła!!!

#

Z Archiwum GG:

A.: jednak z niego to taki trochę czarodziejski, no bo nie do końca wiejski…
Przesiąkł trochę Warszawą…
S.: No wlasnie o to chcialam zapytac 😀
A.: ale bardziej w mowie…
S.: dobrze ze na slasku nie pracuje!!!!!!!!!!!

#

Podróż z MPK Lublin.

X.: Czułam się jakbym jechała z geriatrią na wczasy do Ciechocinka!

##

WRZESIEŃ 2012

#

Na koloniach.

B.: Proszę Pani! On się znowu spierdział!!!
Ja: Chłopcy ja o tym nie muszę wiedzieć…sama się Wam nie chwalę takimi rzeczami, więc i Wy nie musicie…
K. (15l.): To dziewczyny pierdzą???
Ja: Wiesz…nie! 😛
K.: Tak myślałem właśnie… (i zupełnie spokojnie odszedł)

#

Na koloniach.

p.M.: Góry ciągle rosną.
p.A.: Ale przecież kropla drąży skałę!
#

Na koloniach.

p.K.: On uprawiał owce.
p.A.: Dzieci! Patrzcie na prawo, jak pięknie owce rosną na pastwisku!

##

LISTOPAD 2012

#

A.: Coś śmierdzi dymem z nadwora…

S.:  Co Ty mówisz? Śmierdzi dymem z „nadwora”???

A. (wybucha śmiechem): Znad czego???

#

Na zajęciach z elementów prawa (na Rachunkowości) pan W. opowiadał o wypadkach przy pracy i w drodze do niej.

P. W.: Gdzieś tam chłopak nawet dostał, chyba dokładnie nie wiem, paraliżu!

#

A. rozmawia z K. o swoich sercowych rozterkach, które pojawiły się tak nagle, że ją samą zaskoczyły.

A.: No i sama nie wiem co teraz…
K.: Weź Ty to przemyśl… albo lepiej nie!!

#

A. siedzi obok S., która trzyma swojego jaśka z wielką metką. Jasiek z jakieś egzotycznej wełny.

A.: Mogłabyś obciąć tę metkę!!!
S.: To nie metka! Niech wszyscy wiedzą, że dostałam poduszkę od tej „Firmy”!
A.: Myślisz, że ktoś zna tę „Firmę”???
S.: Myślę, że do wszystkich dzwonili…

#

E.: Ile mi zajmie napisanie egzaminu?
A.: Nam? Takim mózgom?! Chwilę!
E.: To przyjdę na koniec zajęć i sobie napiszę…
A.: To ja mam pisać sama?! Weź…będę musiała się pouczyć!

##

GRUDZIEŃ 2012

#

Jechałam autobusem mpk z grupą małych dzieciaczków – taka drobna wycieczka, z tego co zrozumiałam, do Zamku.

Dz. 1: Paulinka! A ty już podpisałaś legitymację?

Dz. 2: Nooo…

Dz. 1: Bo ja mam długie nazwisko i ciągle ćwiczę, żeby się zmieścić…

##

STYCZEŃ 2013

#

Uczymy się z K. Ona swoje, ja swoje. Co jakiś czas dzielimy się ciekawostkami.

K.: Jung stwierdził, że człowiek w połowie życia jest w stanie zaakceptować u siebie cechy płci przeciwnej.

Ja: O rany… To mi niedługo przyjdzie umierać!!!

K.: A dokonałaś już bilansu połowy życia?

Ja: ???

K.: Zmiana zainteresowań, talentów i kryteriów oceny zjawisk…

Ja: Zdecydowanie tak!!!

K.: No to kurde niedługo umrzesz!

#

Paweł chwali mi się swoim bardzo dobrym wykonaniem „Lokomotywy” na zaliczeniu z emisji głosu.

Ja: Może zostaniesz maszynistą, skoro masz takie wyczucie lokomotywy?
P.: Maszynistą być nie planuję, mam pociąg do innych rzeczy
Ja: Masz rację, nie idź tym torem…
P.: Jeszcze mama jak się dowie, że studia poszły na marne i jestem maszynistą, to da mi szlaban i będę musiał mieszkać na dworcu…
Ja: A tam to już Ci tylko wykolejenie grozi…!

##

KWIECIEŃ 2013

#

SUCHAR WIECZORU

-W sumie przez te kilka lat oswoiłyśmy to mieszkanie…
-No…
-W sumie jedyne czego nie udało nam się oswoić to dziadki spod dwójki…
-No… Od nich to łatwiej już byłoby…tygrysa oswoić.

#

-Wiesz, że jak karaluch dotknie człowieka to szybko ucieka i idzie się myć?
-Ale karaluch czy człowiek?

##

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane.

Projekt prywatny :D

Wpadłam na genialny pomysł!
Swego czasu prowadziłam jeszcze jednego bloga (a właściwie trzy), na których umieszczałam podsłuchane, powiedziane i zasłyszane śmieszne teksty rozmów i kłótni. Niestety, nie wiem dlaczego, zapominałam hasła do takiego bloga, założyłam więc drugiego – po kilku miesiącach ta sama historia i ostatecznie do trzeciego nie mogę się w ogóle zalogować, bo coś się zmieniło w sposobie logowania i mój stary login nie jest w ogóle rozpoznawany.
Dlatego też, by ocalić to wszystko od zapomnienia, tworzę tu dodatkową kategorię „Podsłuchane”, w której będę umieszczać te teksty. Zamierzam skopiować tu wszystkie dotychczasowe.  Oczywiście nowości też będą się pojawiały w miarę możliwości 🙂
Zachęcam do czytania i życzę dużo uśmiechu!

Dodaj komentarz

Filed under Podsłuchane.

R(achunkowość) jak depresja naukowa.

Za oknem deszcz ze śniegiem, brzydko, szaro i nieprzyjemnie – pogoda idealna do nauki, a ja siedzę i piszę TU! Zaczynam mieć dosyć tej nauki i stresu związanego z egzaminem…
Ten blog powstał na potrzeby zaliczenia przedmiotu, miało być kilka kategorii, autorski tekst i odniesienie do czyjegoś tekstu. Założyłam, napisałam, zostałam nawet pochwalona i zaliczyłam przedmiot. Miałam odczekać jakiś miesiąc lub dwa i usunąć, ale… jakoś nie wyszło! No i jestem tu teraz (zamiast się uczyć) bez pomysłu na notkę, a z pomysłem na to „Co robić byle się nie uczyć”.
Uświadomiłam sobie, że Kursor zabrał mi tyle weekendów, że nie mogę się przyzwyczaić do tego, że sobotę i niedzielę można mieć wolną i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia! Jeszcze tylko 5 dni i będę wolna od tego. Albo zostanę technikiem, albo nie. Ale chcę mieć już to z głowy.
Tęsknię za wolnym czasem, takim bez myślenia „to muszę odrobić”, „tamtego muszę się nauczyć, to jeszcze powtórzyć”, „w sobotę na 8…”.
Tak dawno wychodziłam z aparatem…
Ze stresem powinno być tak z wieloma innymi doświadczeniami. Im więcej razy człowiek podchodził do egzaminów różnego typu tym powinien być bardziej odporny! Ja nawet już nie jestem w stanie (no może i jestem, ale mi się nie chce) policzyć ile egzaminów już za mną! I praktycznych, i pisemnych, i ustnych… A stres nadal taki sam, jak nie większy!
No, ponarzekałam to mogę iść się uczyć…
Życzę Wam pogody ducha lepszej niż ta za oknem.

Dodaj komentarz

Filed under Szuflada.

Morza szum.

Ostatnio się zastanawiałam dlaczego z takim wzruszeniem i radością wracam wspomnieniami do Łeby. To była ciężka, nieustanna praca, non-stop przez 19 dni. A jednak ciepło robi mi się na sercu gdy o tym czasie myślę.
Może dlatego, że gdzieś tam podświadomie wiem, że to prawdopodobnie były moje ostatnie wakacje w takim wydaniu.
A może powodem jest powstałe wtedy uczucie jakim zaczęłam darzyć morze, jego szum, fale i tonące w nim każdego wieczoru słońce.
Może też dlatego, że nie byłam tam tylko ja.
I mimo bardzo męczącej podróży powrotnej kiedy na plecach spoczywał wielki plecak a w tylku miałam jeszcze resztki plaży, kurczę no…kocham te wspomnienia i chcę tam wrócić. Chociaż wiem, że już nigdy to nie będzie to samo…

Ostatnio się zasłuchałam:
http://m.youtube.com/watch?v=GIrUujtbhLk

1 komentarz

Filed under Szuflada.

Jeden krok do przodu, dwa do tyłu.

Siedzę ze słuchawkami na głowie, prosto do mojej głowy płyną odgłosy „świtu i ptaków”, chwilę wcześniej płyną „strumyk w lesie i ptaki” ale zaczęło chcieć mi się siku i zrezygnowałam ze strumyka. Podobno odgłosy natury przed snem działają niezwykle kojąco na ciało i duszę, wyciszają zmysły i rozum. Mi tego potrzeba bardzo.

 

To, że za dużo myślę, wiem nie od dzisiaj, a nawet nie od wczoraj. Chyba powinnam stworzyć jakiś własny prąd filozoficzny albo opatentować nową chorobę… Nazwałabym ją nadmyślenizm patologiczny. Ale cóż, z myślenia raczej wyleczyć się nie da. Więc myślę i sobie wymyślam różne rzeczy niestworzone, które w większości przypadków w sferze myśli pozostaną.

 

O, skończył się „świt”, następna na liście jest burza poprzedzona deszczem. Słucham, choć trochę wzbudza to we mnie tęsknotę za latem. I…niepokojące trochę te grzmoty.

 

Podjęłam ostatnio pewną decyzję. Wydawało mi się, że ostatecznie. Postawiłam na spełnienie jednego, całkiem sporego, marzenia. Jego realizacja odmieni bardzo moje życie. Jeśli się nie zdecyduję natomiast, uszczęśliwię niemalże resztę świata. I bądź tu człowieku mądry… (Nie mogę słuchać tej burzy, przestrasza mnie każdy grzmot i muszę literówki poprawiać ciągle. Niech już będzie ten strumyk w lesie…) No i bądź mądry człowieku i odgadnij gdzie jest granica. Jak daleko można posunąć się w spełnianiu swoich marzeń aby nie pójść za daleko i nie realizować planu kosztem innych. Już byłam pewna, było mi dobrze z myślą, że tak naprawdę pierwszy raz podjęłam samodzielnie bardzo ważną decyzję, że postawiłam na swoim. I już nie jest mi dobrze. Już teraz mnie to dręczy, wierci dziurę w brzuchu.

A ja tylko chcę spróbować i żałować jeśli się nie uda. I móc powiedzieć „Mieliście rację, ale ja byłam głupia i uparta. Ale spróbowałam i teraz wiem”. Muszę wybrać – żałować, gdy się nie uda czy żałować, że nie spróbowałam. Z moim nadmyślenizmem mogę się do końca życia (o ile tak długo będę przy zdrowych zmysłach) zastanawiać jakby było, gdybym spróbowała.

 

„Dorosłość”, czy jak to nazwać, jest do bani. Trzeba podejmować trudne decyzje, w poplątany sposób nawiązywać kontakty z facetami (zamiast powiedzieć, jak w podstawówce, kolesiowi „podobasz mi się, będziesz moim chłopakiem?” trzeba wymyślać jakieś cuda wianki byle tylko myślał, że cię nie obchodzi) i brać pełną odpowiedzialność za swoje działania.

 

Okazuje się, że Internet ma mnie na dzisiaj dosyć albo się obraził, więc notkę zapisuję i dodam jak tylko się odobrazi. Tymczasem idę do łóżka wraz moją filozofią i spuchniętą głową.

 

Życzę Wam spokojnych nocy, tylko w miłym towarzystwie – np. odgłosów natury (burzy nie polecam).

 

2 Komentarze

Filed under Szuflada.